Wilki na pożegnanie lata w Pruszczu [ZDJĘCIA]

Ostatni weekend sierpnia, zgodnie z tradycją stał w całej Polsce pod znakiem dożynek. Wydawać by się mogło, że próżno na takich imprezach szukać możliwości obcowania z rockowymi brzmieniami. Nic bardziej mylnego – oto bowiem w Pruszczu, ledwie pół godziny drogi od Bydgoszczy, wystąpiły Wilki!

Dla watahy pod wodzą Roberta Gawlińskiego to miał być koncert jakich wiele. Ot, kolejny z długiej serii występów plenerowych, jakich Wilki dały wiele tego lata. Tymczasem zaczęło się od niemałego wstrząsu, bo borykający się tego dnia z kłopotami zdrowotnymi lider zespołu, zaśpiewawszy z wyraźnym trudem drugą w kolejności piosenkę, „Na zawsze i na wieczność”, z żalem zakomunikował, że nie da rady kontynuować koncertu i opuścił scenę. Łatwo wyobrazić sobie, jak wielka konsternacja zapanowała w tamtym momencie wśród publiczności – wszyscy byli przekonani, że wielkie święto jednego z najmłodszych miast w całej Polsce skończy się ledwie po kilku minutach i dwóch zagranych utworach!

Wilki zagrały w Pruszczu. Zobaczcie, jak było!

Na szczęście, nie z takich opałów Wilki wychodziły obronną ręką. Podczas gdy na backstage’u ekipa medyczna robiła wszystko, by przywrócić sprawność strunom głosowym Roberta, reszta zespołu wsparła go w najlepszy możliwy sposób – kontynuując koncert. W rolę jego zastępcy naturalnie wszedł jego syn, Beniamin, pełniący w Wilkach multum ról – w zależności od potrzeby chwili jest klawiszowcem, jednym z gitarzystów czy nawet drugim wokalistą. I trzeba przyznać, że w tej ostatniej roli sprawdza się znakomicie – dysponuje głosem bliźniaczo podobnym do wokalu ojca i śmiem twierdzić, że gdyby zaistniała konieczność, mógłby zaśpiewać cały koncert zamiast taty. Tym razem zaśpiewał jedynie dwie „swoje” piosenki, „Podzielony świat” i „27th Floor” – po nich nastąpiła instrumentalna jam session i wreszcie, ku uciesze zgromadzonych, na scenie ponownie pojawił się Robert i koncert powrócił na właściwe tory.

Jakie piosenki Wilki wykonały w Pruszczu?

Po zaśpiewaniu „Nie stało się nic”, lider Wilków zaproponował, że przejdzie do piosenek, na które zwykle wszyscy czekają – jakby w niepewności, czy wobec swych kłopotów ze zdrowiem będzie w stanie zaśpiewać wszystkie zaplanowane w setliście utwory. Na szczęście, wraz z biegiem koncertu jego wokal i ogólne samopoczucie wróciły do normy, więc publiczność mogła usłyszeć nie tylko największe hity, na czele z „Baśką”, „Bohemą” i „Urke” (zagrane wyjątkowo w środku seta!) ale i pierwotnie pominięte starsze numery, jak „Amiranda” i „Aborygen”. Całość, przy wielkim aplauzie fanów, zwieńczyły już tradycyjnie kultowa ballada „Son Of The Blue Sky” i zagrany na bis nastrojowy numer „Nie zabiję nocy”.

Dalsze plany Wilków

Teraz przed Wilkami jeszcze letnie ostatki – w najbliższy weekend wystąpią w Pabianicach i Nowym Tomyślu, a w kolejny w Środzie Śląskiej. Następnie jesienią wataha wycofa się na z góry upatrzone pozycje, by szykować się do styczniowej trasy Wilki Mistycznie, podczas której ma zaprezentować wiele utworów dawno nie granych na żywo. A ptaszki ćwierkają, że to nie koniec dobrych wieści dla fanów Wilków – w najbliższej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych interesujących ogłoszeń!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *