Ciekawostki o zespole VLTIMAS intrygują nie tylko fanów death metalu. Sprawdź, jak powstał ten międzynarodowy skład, kto stoi za debiutanckim albumem „Something Wicked Marches In” i jaką wizję apokalipsy prezentuje VLTIMAS na światowych scenach.
Czy wiesz, jak powstała jedna z najbardziej tajemniczych supergrup death metalu ostatnich lat? VLTIMAS to zespół, którego początki sięgają nieoczywistych inspiracji, niepublikowanych e-maili i muzycznych spotkań, o jakich wielu mogło tylko marzyć. Niecodzienna chemia między założycielami, niepisane zasady pracy w studio i obsesja na punkcie autentyczności sprawiły, że debiut VLTIMAS natychmiast wywołał poruszenie na światowej scenie. Odkryj kulisy tej formacji, gdzie każdy detal – od riffów po oprawę graficzną – ukrywa własną, intrygującą historię.
Ciekawostki o zespole VLTIMAS – początki projektu i skład supergrupy
Projekt VLTIMAS zapoczątkował Rune „Blasphemer” Eriksen – już około 2014 r. pracował nad nowymi riffami w klimacie death/black metalu i zwrócił się do Flo Mouniera z propozycją wspólnego grania. Flo przyleciał do Portugalii, gdzie przez ok. dziesięć dni przebywali razem, „jamując” riffy i rodząc pierwsze szkice utworów. Następnie Rune, słuchając starych nagrań death metalu, napisał mało znanego e‑maila do Davida Vincenta (tuż po jego odejściu z Morbid Angel) z propozycją współpracy – Vincent odpowiedział natychmiast: „czas jest teraz”, i tym samym dokończyli skład supergrupy.
VLTIMAS debiutancki album Something Wicked Marches In – etapy nagrywania i produkcja
Debiutancki album Something Wicked Marches In powstawał wieloetapowo. Wstępne sesje aranżacyjne odbywały się na Jam Session w Portugalii, a następnie w studio Noiz Faktory w Georgetown (Teksas) – zespół wynajął to studio na kilka dni, sprzęt stanął na dziewięć dni prób i nagrywania. Rune kontynuował prace w swoim domowym studiu w Portugalii, a ostateczne szlify utworów nanieśli wszyscy razem ponownie w Teksasie (u Davida Vincenta). W maju 2018 r. cała trójka weszła do profesjonalnego studia Orgone Studios (w okolicach Londynu), gdzie pod okiem producenta Jaime Gomeza Arellano (pracującego m.in. z Ghost, Ulver) nagrali dziewięć numerów na płytę.
Nazwa i estetyka VLTIMAS – inspiracje, symbolika i łacińskie motywy
Na miejscu zachowano „oldskulowy” charakter nagrań. W wywiadach muzycy podkreślali, że Arellano stosował techniki analogowe – nie było żadnych cyfrowych sztuczek, typu re‑amping gitar czy sample’owanie bębnów. Jak powiedział Vincent, wszystko nagrywano naturalnie, bez późniejszych „automatycznych poprawek”, co nadało albumowi surowe, organiczne brzmienie. Okładkę przygotował znany polski grafik Zbigniew M. Bielak (wcześniej m.in. Ghost, Paradise Lost) – otrzymał on od zespołu materiały muzyczne i tekstowe, które zinterpretował obrazowo. Proces tworzenia grafiki trwał „miesiące i miesiące”, a artysta samodzielnie dobierał symbolikę zgodnie z klimatem muzyki.
Styl muzyczny VLTIMAS – death metal spotyka black metal i klasykę gatunku
Sama nazwa VLTIMAS jest celowo archaiczna – pochodzi od hiszpańskiego słowa últimos („ostatnie”), zapisanego łacińskim V dla uzyskania starożytnego charakteru. Wymowa „ultĭmas” ma oznaczać „ostatnich”. W wywiadach David Vincent żartował, że można też tłumaczyć to jako „gathering of ultimates” (zbiór ostatecznych sił). Podkreśla to zamiłowanie zespołu do dawnych motywów: niektóre tytuły utworów są po łacinie („Praevalidus”, „Diabolus Est Sanguis”), co – jak tłumaczył Vincent – ma honorować „wielkość starożytności” i dodawać płycie mistycznej powagi.
Teksty piosenek VLTIMAS – apokalipsa, mity i wizje zagłady
Styl muzyczny VLTIMAS to mieszanka death i black metalu, sięgająca korzenią do różnych epok. Rune przyznał, że jego riffy ewoluowały pod wpływem klasycznego heavy metalu lat 70., thrashu z Bay Area oraz wczesnych zespołów death i black metalowych. Kiedy komponował, wyobrażał sobie brzmienie wokalu Davida i dobierał riffy pod jego partię, co naturalnie nadawało muzyce wspólną tożsamość. Krytycy zauważali, że efekt przypomina fuzję Mayhem z Morbid Angel – Rune zgadzał się, że to „uczciwe” podsumowanie i przyznał, że jego styl gitarowy z części zakorzenił się w latach spędzonych w Mayhem. Jednocześnie celowo unikali ekstremalnych eksperymentów – jak stwierdził Rune, VLTIMAS ma być przede wszystkim mroczna i melodyjna, a zespół zawsze starał się łączyć wpływy death i black metalu zamiast budować jedynie bardzo „dysocjacyjne” brzmienie.
Słowa Vincenta koncentrują się na wizjach zagłady i apokalipsy. Rune opisywał je jako ukazujące scenariusz „od pre- do postapokalipsy”, a konkretnymi odniesieniami są m.in. mroczne mity – np. „Monolilith” jest hołdem dla Lilith (kobiety‑demona często zwanej „matką plag”) ukazanej jako uwodzicielska i niszczycielska siła.
Koncerty VLTIMAS na żywo – festiwale i pierwsze występy
Inne utwory niosą element misantropii. Numer „Total Destroy!” opowiada o ludzkości niszczącej planetę, której natura (wirusy, kataklizmy) w końcu się odwdzięczy – Vincent mówi wręcz, że ten „dzień rozliczenia” powita entuzjastycznie, bo Ziemia „ma siłę nas unicestwić” niezależnie od naszej woli. Sam David przyznał, że jego teksty są pełne niedopowiedzeń i alegorii – „nie lubi rozpisywać wszystkiego wprost”, lecz używa dwuznacznych fraz, by słuchacz mógł samodzielnie interpretować przesłanie.
Inspiracje i proces tworzenia – jak powstawała muzyka VLTIMAS?
VLTIMAS od początku nie traktował siebie jako jednorazowego projektu studyjnego, lecz prawdziwy zespół koncertowy. Muzycy zapowiadali, że będą grać „wszędzie, gdzie będzie rozsądna oferta” – już w 2019 r. pojawili się na dużych festiwalach, zamiast rozpoczynać od klubowych sal. Debiutancki występ odbył się na duńskim festiwalu Copenhell, co było nietypowym „wejściem smoka” (jak sam Blasphemer przyznał). Dalsze plany obejmowały m.in. festiwale Hellfest (Francja), Tons of Rock (Norwegia), Wacken Open Air i inne europejskie imprezy. Aby oddać na żywo pełnię aranżacji z płyty, zespół podczas koncertów uzupełnia skład o dwóch muzyków sesyjnych (druga gitara i bas) – dzięki temu na scenie oprócz Vincenta, który śpiewa i gra na basie, słychać też dodatkowe riffy i barwy (jak powiedział Eriksen, chodzi o „pełny efekt soniczny” występów).
W wywiadach podkreślano, że dla tria VLTIMAS jest teraz priorytetem: wszyscy mają już swoje przebogate kariery, ale teraz koncentrują się na tej formacji. Rune stwierdził wprost, że „to nie jest zwykły projekt, lecz pełnoprawny zespół” i że VLTIMAS ma być ich „główną kapelą na przyszłość”.
Projekty poboczne członków VLTIMAS – działalność poza zespołem
Mimo skupienia na VLTIMAS każdy z muzyków prowadzi też inne działania: Flo Mounier nadal intensywnie koncertuje i nagrywa z grupą Cryptopsy (w 2023 r. ukazał się jej album An Insatiable Violence). David Vincent równolegle rozwija muzykę country – występuje w kowbojskim kapeluszu w projekcie outlaw country – oraz współtworzy skład I AM MORBID, w którym wspólnie z innymi byłymi członkami Morbid Angel wykonuje klasykę tego zespołu. Rune Eriksen prowadzi z kolei rockową kapelę Earth Electric (psychodeliczny rock z żeńskim wokalem) i – jak sam przyznał – niemal całkowicie „zamroził” swoją starą grupę Aura Noir (po koncertach w 2019 r. nie zaplanowano nowych wydawnictw ani tras). Pomimo tych zajęć wszyscy podkreślają, że VLTIMAS jest obecnie ich priorytetem – jak powiedział Eriksen, w dłuższej perspektywie to właśnie ta formacja napędza ich kariery.
Vltimas w Polsce. Deathmetalowy superprojekt wraca na trzy koncerty
Vltimas zagra w Polsce trzy koncerty. Grupa wystąpi na początku 2026 roku w Szczecinie, Gdyni i Krakowie. W trasie udział wezmą również Corruption i Synapsa.
Polska trasa zespołu obejmie trzy miasta:
29.01.2026 – Szczecin, „Kosmos”
Bilety: 70 zł (I pula), 80 zł (II pula) i 100 zł (w dniu koncertu)
30.01.2026 – Gdynia, „Podwórko.art”
Bilety: 70 zł (I pula), 80 zł (II pula) i 100 zł (w dniu koncertu)
1.02.2026 – Kraków, „Zaścianek”
Bilety: 70 zł (I pula), 80 zł (II pula) i 100 zł (w dniu koncertu)
Bilety można kupić na https://ticketshow.pl