UKĆ wraca z albumem „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza” i ponownie wymyka się prostym definicjom.
Nowy materiał Łukasza „Icanraza” Sarnackiego to połączenie metalu, alternatywy i progresji, w którym równie ważne jak brzmienie są emocje i osobisty przekaz.
UKĆ „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza”. Album poza schematami gatunków
UKĆ wraca z drugim albumem i robi to dokładnie tak, jak można było przypuszczać po „Coming Out” – bez oglądania się na oczekiwania i bez prób wpisywania się w gotowe schematy. „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza” to materiał, który ponownie wymyka się prostym kategoriom. Nazwisko Łukasza „Icanraza” Sarnackiego wciąż budzi skojarzenia z metalową sceną i projektami takimi jak Corruption, Christ Agony czy Hermh, ale jego autorska działalność pod szyldem UKĆ wyraźnie idzie w innym kierunku. Metal jest tu raczej punktem wyjścia niż głównym celem.
Brzmienie UKĆ „Anomalie”. Metal, alternatywa i progresja w jednym
Pod względem stylistycznym mamy do czynienia z mieszanką blackened, doom, progresji i szeroko rozumianej alternatywy, choć żadna z tych etykiet nie oddaje w pełni charakteru płyty. Sarnacki porusza się między nimi swobodnie, budując utwory oparte na zmianach dynamiki i nastroju. Obok fragmentów bardziej bezpośrednich, jak w „Anomaliach”, pojawiają się momenty wyciszone, niemal oniryczne, jak „Ślepe uszy”. Całość utrzymana jest w średnich i wolniejszych tempach, ale nie brakuje tu przyspieszeń i mocniejszych akcentów. Gitary nie dominują, lecz prowadzą narrację i pilnują konstrukcji utworów, zostawiając dużo przestrzeni dla klawiszy i warstw tła, które odpowiadają za klimat. Perkusja jest oszczędna, ale precyzyjna – wspiera kompozycje, nie przytłaczając ich.

Utwory na płycie UKĆ „Anomalie”. Spójność i różnorodność kompozycji
Na płycie sporo się dzieje także pod względem kompozycyjnym. Instrumentalne intro nie zdradza kierunku dalszej części materiału, a kolejne utwory rozwijają się w różne strony – od bardziej agresywnej „Nieobecności”, przez klimatyczne „Ślepe uszy”, po kontrastowe „Mętne Słońce” i „Odmęty”. Każdy z tych fragmentów wnosi coś innego, ale całość pozostaje spójna. Słychać tu znajome elementy, ale zestawione w sposób, który wyraźnie odróżnia ten materiał od innych projektów z kręgu post blacku. To muzyka, która nie narzuca się od pierwszego odsłuchu, ale stopniowo odsłania kolejne warstwy.

Teksty i emocje na „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza”. Klucz do odbioru płyty
Najważniejsza pozostaje jednak warstwa emocjonalna i tekstowa. „Anomalie” to album bardzo osobisty, skupiony na tematach straty, samotności, relacji i prób radzenia sobie z rzeczywistością. Melodeklamacje i śpiew, dalekie od klasycznego podejścia wokalnego, kierują uwagę bezpośrednio na przekaz. Utwory takie jak „Nieobecność” czy „Odmęty” niosą wyraźny ładunek emocjonalny, a finałowe „W ciszy” przynosi wyciszenie, które nie zamyka historii w prosty sposób, ale zostawia przestrzeń do dalszej interpretacji.
UKĆ „Anomalie” vs „Coming Out”. Ewolucja brzmienia i emocji
W porównaniu z „Coming Out” nowy materiał wydaje się lżejszy brzmieniowo, ale nie traci na intensywności. Ciężar przenosi się tu z warstwy czysto dźwiękowej na emocjonalną. To nadal nie jest płyta dla każdego i nie sprawdzi się jako codzienny soundtrack, ale właśnie w tej konsekwencji tkwi jej siła. „Anomalie – Upadek Konającego Ćwierćwiecza” to dopracowany, szczery i wyraźnie autorski materiał, który najlepiej działa w całości i zyskuje przy kolejnych odsłuchach.
