Krakowski zespół Sick Saints pierwszy raz na tej trasie koncertowej zagrał w Krakowie jako headliner (zwykle grywali jako support). Był to koncert pełen licznych niespodzianek.
„Nowy skład, nowe utwory, nowe show, nowy wizerunek – tym wszystkim chcemy się z Wami podzielić. #brutalglam w swej najlepszej postaci.” – tak Sick Saints mówią o sobie. Czy faktycznie tak było tego piątkowego wieczora? Wygląda na to, że tak, o czym w dalszej części.
Sick Saints zagrali w Krakowie
Punktualnie o 22 z głośników popłynęły dźwięki intra i po chwili na scenie pojawili się muzycy grupy Sick Saints. Minęło już trochę czasu od premiery ich pierwszej długogrającej płyty, zmienił się nieco skład. Szybko się okazało, że obecnie zespół tworzy piątka muzyków. Poza nowym wokalistą w grupie pojawił się także drugi gitarzysta. Humor tryskał co chwila ze sceny. Już trzeci utwór był autentyczną premierą i czymś czego wcześniej nie było. „Redyk”, bo taki jest tytuł tego utworu został zaśpiewany całkowicie po polsku. Był to zresztą utwór przewidziany na drugi album grupy. Bardzo szybko okazało się, że nowy wokalista świetnie odnajduje się w zespole. Na scenie pojawili się także zaproszeni goście. Pierwszym był Maksymilian Kwapień, którego 3 i pół roku wcześniej widziałem w Chorzowie na „Still Of The Night”. Maks znakomicie wpasował się w zespół. Mieliśmy też małą zamianę instrumentów: St. Tommy i Mighty Mike zamienili się na jeden utwór instrumentami, lecz pod koniec w tym utworze zabrakło gitary (odpiął się kabelek od efektów). Nowy wokalista na tyle szalał na scenie, że w pewnym momencie kabel od mikrofonu splątał się z kablem od jednej z gitar. Był też jeden utwór unplugged zagrany w duecie (bez reszty zespołu). Wśród widzów znalazł się także The Snake – poprzedni wokalista zespołu, dla którego padły ze sceny podziękowania. Na koniec jeszcze pojawił się drugi z zaproszonych gości i tym sposobem zakończył się wspaniały piątkowy wieczór.





























Zakaz Palenia rozpoczęli piątkowy wieczór
Punktualnie o 20:00 z głośników popłynęły dźwięki czołówki starej kreskówki „Reksio”, które w tym przypadku stanowiły intro koncertu. Wtedy na scenie spowitej półmrokiem pojawili się muzycy grupy Zakaz Palenia. Początkowo tylko instrumentaliści, lecz po chwili dołączył do nich wokalista. Zagrali utwory przygotowywane z myślą o debiutanckim albumie. W repertuarze znalazł się jeden cover – „Urke (Pijemy za lepszy czas)” grupy Wilki. Pod koniec koncertu wokalista przedstawił skład i po około 45 minutach zakończył się występ składający się z około 10 utworów. Muzycy są na scenie bardzo żywiołowi, a i muzycznie wypadają bardzo obiecująco. Warto obserwować dokonania tej grupy.












Blindfolded zagrali jako drudzy
Drugim zespołem, który wystąpił piątkowego wieczoru w Zaścianku była grupa Blindfolded. Jest to pięciu muzyków grających Death/Black/Thrash Metal z elementami progresywnymi. Niedawno zespół wydał swój debiutancki album i właśnie z tego albumu można było usłyszeć fragmenty na żywo, a na stoisku można było zakupić płytę z autografami muzyków. Grali przez trzy kwadranse, lecz jak dla mnie występ był lekko nużący.











