Sabaton i spółka podbili Gdańsk! Epicki wieczór w Ergo Arenie [ZDJĘCIA]

31 maja położona na granicy Gdańska i Sopotu Ergo Arena ponownie stała się miejscem pielgrzymki fanów ciężkiego grania. Po blisko dekadzie przerwy do Trójmiasta powrócił Sabaton, przyciągając na swój występ tysiące fanów z całej Polski. Wieczór okazał się prawdziwym metalowym świętem – zanim na scenie pojawili się headlinerzy wydarzenia, publiczność rozgrzały trzy znakomite supporty: izraelski Scardust, szwedzka Majestica oraz charyzmatyczna holenderska wokalistka Floor Jansen.

Scardust – progresywne otwarcie wieczoru

Jako pierwsi na scenie pojawili się muzycy izraelskiej grupy Scardust. Formacja z okolic Tel Avivu od ponad dekady buduje swoją pozycję dzięki połączeniu progresywnego metalu, symfonicznych aranżacji i imponującego wokalu Noi Gruman dobrze już znanej fanom Sabatonu jako jedna z liderek The Legendary Orchestra, która towarzyszyła szwedzkiej grupie podczas jesiennej trasy The Legendary Tour. Krótki, około półgodzinny występ skutecznie przyciągnął uwagę publiczności. Zespół postawił na energię i techniczną precyzję, prezentując materiał, który dobrze sprawdził się jako otwarcie tak dużego wydarzenia. W setliście, obok utworów Scardustu, znalazło się miejsce także dla brawurowo wykonanego coveru przeboju „Symphony” grupy Clean Bandit i Zary Larsson. Dla większości widzów był to pierwszy kontakt z grupą, ale reakcje pod sceną sugerowały, że Scardust zdobył tego wieczoru wielu nowych słuchaczy.

Majestica – ta twarz brzmi znajomo!

Po krótkiej przerwie przyszła pora na Majesticę – czyli szwedzki zespół doskonale znany większości fanów Sabatonu. Nic dziwnego – w końcu jego liderem jest Tommy Johansson, który był gitarzystą formacji z Falun w latach 2016-2024. Kapela pod jego wodzą zaprezentowała dokładnie to, czego można oczekiwać od współczesnego power metalu: chwytliwe melodie, błyskawiczne tempa i refreny stworzone do wspólnego śpiewania. Występ Majestiki napełnił publiczność wyjątkową dawką pozytywnej energii – szczególnie zamykający ich set kawałek „Metal United” rozbujał zgromadzonych pod sceną fanów na tyle mocno, że część z nich zdawała się wręcz nieco zawiedziona, gdy okazało się, iż to już koniec zabawy z Tommym i jego kumplami.

Floor Jansen – gwiazda wśród supportów

Największe zainteresowanie spośród supportów wzbudziła jednak bez wątpienia Floor Jansen. Holenderska wokalistka, znana przede wszystkim z występów w formacji Nightwish, udowodniła, dlaczego od lat należy do ścisłej czołówki kobiecych głosów świata metalu. W jej secie znalazły się zarówno utwory solowe, jak i kompozycje pochodzące z dyskografii zespołów, z którymi współpracowała w przeszłości. Publiczność szczególnie żywiołowo zareagowała na kawałki Nightwisha – „Noise”, „Amaranth” i „Nemo”, a pojawienie się premierowo wykonywanego na żywo utworu „Run” było dodatkową atrakcją dla fanów. Jej występ okazał się zdecydowanie czymś więcej, niż tylko typowym supportem – był raczej istnym recitalem gwiazdy światowego formatu, której nie sposób nie podziwiać.

Sabaton – historia, pirotechnika i potężna energia

Gdy po godzinie 21:15 światła ponownie zgasły, w hali dało się wyczuć wyraźny wzrost napięcia. Wreszcie w akompaniamencie wybuchających ogni muzycy Sabatonu wbiegli na scenę i machina ruszyła! Rozpoczął koncert od klasyka w postaci „Ghost Division”, natychmiast wywołując eksplozję entuzjazmu pod sceną. Kolejne utwory tylko podtrzymywały wysoką temperaturę wydarzenia: jako drugie w zestawie pojawiło się kultowe w naszym kraju „40:1”, co oczywiście spotkało się a następnie zagrany po raz pierwszy na żywo najnowszy singiel „Yamato”.

Później było równie ciekawie: obok piosenek z najnowszej płyty „Legends”, takich jak opowiadająca historię Juliusza Cezara „Crossing The Rubicon”, gloryfikująca Napoleona „I, Emperor” i podniosła „Templars”, w setliście znalazły się obowiązkowe numery z poprzednich krążków, w tym „The Last Stand”, „Night Witches”, „Stormtroopers” oraz „Soldier of Heaven”. Na chwilę zrobiło się wzruszająco, gdy podczas „Christmas Truce” zespół poprosił fanów o rozświetlenie areny telefonami, a niespodziewane (choć może nie tak do końca…) wejście na scenę Tommy’ego Johanssona i wspólne odśpiewanie uwielbianego w naszym kraju „Swedish Pagans” rozbawiło absolutnie wszystkich. Zamykające zestaw „Wingers Hussars” (czyli kolejna „polska” piosenka zespołu) oraz „To Hell And Back” domknęły znakomicie dobraną setlistę w najlepszy możliwy sposób.

Kolejne (a było ich już ponad 50!) powroty Sabatonu do Polski przyzwyczaiły nas już, że koncerty tego zespołu to nie tylko doskonała muzyka. Ogromne telebimy, dopracowana oprawa świetlna i militarna estetyka scenografii (w tym wiszący nad sceną ogromny czołg!) stworzyły widowisko, które doskonale współgrało z epickim charakterem muzyki. Joakim Brodén po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najbardziej charyzmatycznych frontmanów współczesnego metalu. Wokalista nie tylko prowadził publiczność przez kolejne utwory, ale również regularnie nawiązywał kontakt z fanami, podkreślając wyjątkową relację zespołu z polską publicznością. Wspólne śpiewy i las uniesionych rąk pokazały, że więź między Sabatonem i jego fanami znad Wisły pozostaje wyjątkowo silna.

Sabaton w Ergo Arenie: epicki wieczór pełen emocji

Powrót Sabatonu do Trójmiasta okazał się sukcesem zarówno pod względem frekwencyjnym, jak i artystycznym. Cztery różne zespoły stworzyły spójny, wielogodzinny spektakl, w którym każdy fan metalu mógł znaleźć coś dla siebie. Scardust wniósł progresywną świeżość, Majestica dostarczyła klasycznej powermetalowej radości, Floor Jansen zachwyciła klasą i wokalnym kunsztem, a Sabaton zwieńczył całość widowiskiem na miarę jednej z największych europejskich gwiazd gatunku. Publiczność opuszczała Ergo Arenę zmęczona, ale wyraźnie usatysfakcjonowana – a to chyba dla każdego występującego tego wieczoru w Ergo Arenie artysty najważniejsze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *