Plenerowe letnie koncerty ruszyły pełną parą. Tymczasem obok Rzeszowa na scenie na Rynku wystąpił m.in. zespół RSC
Zespół RSC istnieje z przerwami od 1981 roku. W 1982 roku zdobyli drugą nagrodę na festiwalu w Jarocinie, a potem zarejestrowali debiutancki album. Pod koniec 1984 roku zespół zawiesił działalność. Grupa reaktywowała sie kilkakrotnie. Ostatnia reaktywacja miała miejsce w 2012 roku w oryginalnym składzie z początku lat 80. Od tamtej pory zespół koncertuje w nieco zmienionym składzie i jeden z takich koncertów zagrali 14 czerwca w Boguchwale koło Rzeszowa. W roku 2026 przypada 45 lat istnienia zespołu, stąd ten plenerowy koncert, jak i inne tegoroczne koncerty są świętowaniem tego jubileuszu.
RSC wystąpił na plenerowym koncercie
Kilkanaście minut po godzinie 19 na scenie zainstalował się zespół RSC. Chwilę trwały zapowiedzi podczas których muzycy instalowali się na scenie. Pod scenę przybyło całkiem sporo ludzi. Potem tradycyjnie już intro rozpoczynające debiutancki album grupy (zagrane na skrzypcach), które następnie płynnie przeszło w „Muzyka semaforów” w rockowym wykonaniu, czyli w wersji zbliżonej do wersji radiowej (tej ze skrzypcami). Ale wokale przypominały bardziej tą mniej znaną bluesową wersję z okolic 2009 roku. Z racji dość krótkiego występu, bo trwającego niecałą godzinę, repertuar był dość krótki. Dla osób związanych z zespołem, których już nie ma zagrany został „W oczekiwaniu na nikogo” z drugiego albumu grupy. Trzeci album wydany po latach był reprezentowany jedynie przez utwór tytułowy („Cienie 1987”), a jedyną współcześnie skomponowaną nowością był „Życie to tylko walc” z 2015 roku. Najlepsze utwory tradycyjnie zostały przewidziane na koniec. I tu mała zmyłka, gdyż „Maraton rockowy”, który zwykle kończył koncerty nie był ostatnim zagranym utworem. Znalazło się też miejsce na najsłynniejszy utwór z lat 80, czyli „Życie to teatr”, a na koniec koncertu zagrano „Kradniesz mi moją duszę”. Do repertuaru wrócił po przerwie utwór „Wolny będziesz szedł”. Pod koniec utworu „Maraton rockowy” przez miasto przeszła ulewa, po której na niebie ukazała się podwójna tęcza wywołując tym samym zachwyt wśród niektórych zgromadzonych. Podczas tej ulewy pod sceną wyraźnie się przerzedziło, a ludzie szukali schronienia pod zadaszeniami przy budynku. Na szczęście deszcz nie zepsuł atmosfery koncertu.
Muzycy prezentowali znakomitą formę na scenie mimo zaawansowanego wieku najdłużej grających członków zespołu. Przeciwwagą byli dwaj młodzi muzycy grający od paru lat w grupie, czyli Michał Balogh na perkusji i Michał Tulik na skrzypcach. Ci młodzi muzycy są pełni energii, co widać i słychać na scenie. Ale wieloletni członkowie również im nie ustępują i niech zespół jak najdłużej gra. Po tym trwającym około godziny występie pozostaje zawsze jakiś niedosyt.

























