Of Mice & Men zagrają 2 grudnia 2025 w Klubie Progresja w Warszawie! Zespół promuje nowy album „Another Miracle” – emocjonalny i potężny powrót kalifornijskiej formacji.
Of Mice & Men wracają do Polski z jedną z najbardziej osobistych płyt w swojej karierze. Zespół opowiada nam o emocjach związanych z powrotem na scenę w Warszawie, o procesie tworzenia muzyki na własnych zasadach i o tym, jak bardzo zmieniło ich życie poza trasą.
Aaron Pauley o nowym albumie „Another Miracle”
„Another Miracle” to Wasz dziewiąty album studyjny. Co sprawia, że wyróżnia się na tle poprzednich wydawnictw?
To nasza najbardziej ambitna płyta do tej pory. Chcieliśmy rozwinąć brzmienie ostatnich albumów, a jednocześnie wprowadzić ponownie dużo energii, którą słychać w naszych wcześniejszych wydaniach. To także jeden z naszych najdłuższych albumów.
Wielu fanów mówi, że to Wasz najbardziej osobisty i emocjonalny materiał. Zgadzacie się z tym?
Zdecydowanie. Włożyliśmy w ten album siebie, nasze życie i doświadczenia. Połowa tekstów powstała zanim dowiedziałem się, że zostanę ojcem, więc w słowach doskonale widać przejście od poczucia beznadziei i zagubienia do odnalezienia sensu i celu.
Czy macie ulubiony utwór z nowej płyty, który szczególnie lubicie grać na żywo?
„Flowers”. To niezwykle mocny numer – na żywo działa jeszcze silniej.
Aaron Pauley z Of Mice & Men o trasie i polskiej publiczności
Wracacie do Polski po dłuższej przerwie. Jakie emocje Wam towarzyszą?
Jesteśmy ogromnie podekscytowani. Odkąd zaczęliśmy grać w Europie, Polska jest jednym z naszych ulubionych miejsc. Ludzie naprawdę kochają i doceniają muzykę na żywo, a my jesteśmy za to szczerze wdzięczni.
Czego fani mogą się spodziewać po koncercie w Warszawie? Czy szykujecie niespodzianki w setliście?
Zagramy numery z prawie wszystkich albumów. Pojawi się kilka utworów, których nie wykonywaliśmy od wielu, wielu lat, i oczywiście parę zupełnie nowych piosenek, które po raz pierwszy zabrzmią właśnie na tej trasie.
Wasze poprzednie koncerty w Polsce zawsze miały świetny odbiór. Co najbardziej zapamiętaliście z polskiej publiczności?
Miłość i wymianę energii, która jest wręcz namacalna. To coś absolutnie wyjątkowego.
Of Mice & Men o nagrywaniu nowej płyty i procesie twórczym
Tworzycie, nagrywacie i produkujecie muzykę sami. Jak wygląda ten proces od kulis?
Pisanie odbywa się głównie przez Zoom albo Discord. Pracujemy zdalnie, wymieniamy się plikami, projektami i linkami na Dropboxie. Tak powstaje większość naszej muzyki.
Aaron, niedawno zostałeś ojcem. Jak łączysz życie w trasie z rodziną?
To moja pierwsza trasa bez córki i to uczucie tęsknoty jest nie do opisania. Zawsze powtarzam, że gdy masz dziecko, życie nabiera zupełnie nowego znaczenia – serce żyje poza Twoją klatką piersiową. Mam nadzieję, że kiedyś spojrzy na to, co robiłem, i będzie dumna ze swojego taty.
Mówiliście kiedyś, że każdy album jest jak „księga pamiątkowa”. Czy Another Miracle jest również zapisem Waszych emocji i zmian?
Całkowicie. To zapis – „yearbook” – największych zmian i rozwoju w moim życiu. I dotyczy to nie tylko mnie, ale całego zespołu.
Of Mice & Men o scenie i relacji z fanami
Jesteście zespołem z 15-letnim doświadczeniem. Jak oceniacie kondycję metalcore’u i sceny alternatywnej w 2025 roku?
Scena ma się świetnie. Pojawia się mnóstwo niesamowitych, nowych zespołów, które popychają gatunek w rejony, o jakich kiedyś nawet nie myśleliśmy. To niesamowite, że metalcore jest wciąż tak silny po ponad 25 latach.
Czy technologia i social media pomagają Wam w kontakcie z fanami, czy czasem przeszkadzają?
To ostry nóż. Można nim przygotować wspaniałe jedzenie albo zbudować budkę dla ptaków, ale można się nim też bardzo mocno skaleczyć.
Macie lojalną bazę fanów na całym świecie. Co według Was buduje tę trwałą więź?
To proste: przetrwaliśmy dzięki fanom. Tworzylibyśmy muzykę, nawet gdyby nikt jej nie słuchał, ale to właśnie ich wsparcie sprawiło, że jesteśmy tu tak długo. Nie jesteśmy w stanie wystarczająco im podziękować.
Na koniec – wspomnienia i przyszłość
Pamiętacie swoją pierwszą trasę po Europie? Czy był koncert, który szczególnie zapadł Wam w pamięć?
Oczywiście. Co ciekawe, jednym z moich najmocniejszych wspomnień jest pierwszy koncert w Polsce. Mieliśmy wtedy grupę fanów online, która nazywała się „polish crew” – to był pierwszy raz, gdy spotkałem ich na żywo. Wspaniałe przeżycie.
Gdybyście mogli zagrać tylko jeden utwór, który najlepiej definiuje Of Mice & Men w 2025 roku – jaki by to był?
„Flowers”, ze względu na znaczenie, jakie niesie ten numer.
Czego możemy Wam życzyć przed warszawskim koncertem i przed powrotem do Australii w 2026 roku?
Aby wszyscy przyszli i dobrze się bawili, śpiewając te piosenki, które tyle dla nas wszystkich znaczą. To dla nas zaszczyt i ogromna przyjemność.