Peter Tägtgren (Hypocrisy): „Może żyjemy w Matrixie. Nic by mnie nie zdziwiło” [WYWIAD]

9 kwietnia będziemy obchodzić Międzynarodowy Dzień Jednorożca. Jeśli nie macie planów na ten dzień – wpadajcie do gdańskiego klubu B90. Przed nadchodzącym koncertem Hypocrisy w naszym kraju spotkaliśmy się z Peterem.

Lider zespołu opowiada o nadchodzącej trasie „Mass Hallucination”, relacji z fanami, procesie twórczym i świecie, który — jego zdaniem — coraz trudniej zrozumieć. W rozmowie nie brakuje też wątków teorii spiskowych, polityki i refleksji nad współczesnością.

„Może to wszystko jest symulacją”

Niebawem ruszasz w trasę „Mass Hallucination”. Myślisz, że ludzie tkwią w świecie halucynacji z własnego wyboru?

Peter:Cóż… może to Matrix. Sam nie wiem. Nie zdziwiłbym się.

Niektórzy (np. Elon Musk) wierzą, że żyjemy w grze komputerowej czy też cyfrowej symulacji.

Peter: Słyszałem o tej teorii. Nie mam pewności, ale kto wie? Z teoriami spiskowymi jest tak, że ostatnio wiele z nich okazuje się prawdą.

A są takie, które Twoim zdaniem są kompletnie wyssane z palca? Słyszałam o teorii, że Bill Gates wszczepia chipy do szczepionek, ale trudno mi w to uwierzyć.

Peter: Nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy… Słyszałem o teorii z Billem Gatesem i szczepionkami mRNA. Ale szczerze? Nic by mnie dziś nie zdziwiło. Wiele rzeczy wychodzi na jaw, choć to chyba nie temat na tę rozmowę.

Trasa i koncertowa energia

Ile koncertów zagracie w tym roku?

Peter: Z Hypocrisy niewiele — około 25 na trasie, plus występ jako headliner na Party.San. Nie oznacza to jednak, że będę odpoczywał. Mam jeszcze Pain — latem festiwale, a zimą trasa. Zawsze jest co robić.

Koncerty to dla Ciebie rodzaj rytuału?

Peter: Nie. To po prostu spotkanie ludzi w jednym miejscu. Chodzi o energię — my dajemy ją publiczności, a oni nam ją oddają. Każdy wygrywa. Nie czuję się mistrzem ceremonii. Ja tylko prowadzę ten samochód — i to dość szybko. A ludzie jadą razem z nami.

Wolisz kiedy ludzie szaleją pod sceną, czy spokojny odzew też jest cool?

Peter: To zależy od utworu. Przy szybkich kawałkach jest pogo, przy wolnych ludzie po prostu stoją i „odpływają”. I to też jest fajne.

Czego możemy się spodziewać po koncertach w Polsce?

Peter: Dobrej zabawy i mocnej energii. Do tego nowe elementy wizualne — budujemy system LED, scena będzie większa. Będzie efektownie.

Nowa płyta? „Nie teraz”

Ile nowych utworów zagracie?

Peter: Żadnych — bo nie ma nowej płyty.

Reklama

Ale będzie?

Peter: Może kiedyś. „Później” znaczy „nie teraz”. Każdy z nas pracuje nad pomysłami, ale nic nie jest gotowe.

„Worship” ma już kilka lat. Fani dopytują?

Peter: Cały czas. Ale nie działamy już jak kiedyś. Nie ma cyklu: trasa–studio–trasa. Nagrywamy dopiero wtedy, gdy mamy naprawdę mocny materiał.

Proces twórczy jest dziś… trudniejszy?

Peter: Zdecydowanie. Stałem się bardzo wybredny. Kiedyś cieszył mnie każdy riff, a dziś szukam czegoś więcej. Muszę dużo pisać, żeby znaleźć coś naprawdę dobrego.

Muzyka, polityka i frustracja

No dobra – a jeśli dzisiaj miałbyś stworzyć utwór, to o czym?

Peter: Nie mam pojęcia. Piszę o tym, jak wygląda świat. „Worship” był odbierany jako polityczny album. Ludzie tak to interpretowali, ale ja po prostu opisuję rzeczywistość. Politycy nas okradają. Moim zdaniem system podatkowy w obecnej formie jest absurdalny.

Mówisz o Szwecji czy o całym świecie?

Peter: O całym świecie. Wszędzie jest podobnie.

Historia, której nie znamy?

Ludzie coraz chętniej wierzą w ukryte prawdy?

Peter: Spójrz na teorie spiskowe — często okazują się prawdziwe. Słyszałeś o badaniach georadarowych w Egipcie? Pod ziemią są ogromne struktury. Wiele rzeczy z przeszłości jest przed nami ukrywanych. Historia może się powtarzać — cywilizacje rosną, upadają i zaczynają od nowa.

Inspiruje Cię dziś jakaś nowa muzyka?

Peter: Nie. Słucham tego, na czym się wychowałem. Mam już pełną głowę muzyki. Produkcja też niewiele zmieniła się na przestrzeni lat. Robimy dema, przesyłamy je sobie, a potem nagrywamy. Resztę dopracowuję w swoim studiu. To daje mi pełną kontrolę.

Bez żalu

Żałujesz czegoś w swojej karierze?

Peter: Nie. Nawet słabsze rzeczy były potrzebne. Lata 90. były świetne — niczego bym nie zmienił.

Słyszałeś o bojkotach koncertów metalowych?

Peter: Nie. W Szwecji raczej się to nie zdarza. I mam nadzieję, że nie stanie się to za 2 tygodnie w Polsce! Do zobaczenia w Gdańsku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *