Nick Barrett wystąpił w Krakowie

Nick Barrett to wokalista grupy Pendragon, która od 1996 roku od czasu do czasu odwiedza nasz kraj. W maju 2024 roku zagrali w Zabrzu, a niespełna dwa lata później nasz kraj odwiedził ich wokalista.

Koncert Nicka Barretta w klubie Gwarek był koncertem siedzącym. Niemal cała sala była zapełniona krzesełkami. Również na balkoniku znalazło się kilkanaście krzesełek. Przyszło na tyle dużo ludzi, że prawie wszystkie miejsca siedzące były zajęte (wolne krzesła można było naprawdę na palcach jednej ręki policzyć). Na scenie ustawione było krzesło, stolik i obok gitara akustyczna. Zapowiadał się bardzo ciekawy wieczór.

Nick Barrett wystąpił w Krakowie

Zaraz po godzinie 20-tej Nick Barrett wszedł na scenę. Najpierw krótkie przywitanie publiczności i krótka przemowa do mikrofonu i po chwili jako pierwszy utwór wybrzmiał „Voyager” z repertuaru grupy Pendragon. Czwartkowy wieczór w Gwarku wypełniła niemal wyłącznie muzyka tejże grupy. Dlaczego niemal wyłącznie, o tym w dalszej części. Trochę dziwnie się tego repertuaru słucha w wersji na samą gitarę akustyczną, gdyż jest się przyzwyczajonym do elektrycznego, zespołowego brzmienia tych numerów. Już w trzecim utworze zostały wykorzystane fragmenty „Sailling To Philadelphia” Marka Knopflera. Pomiędzy utworami Nick opowiadał rozmaite historie. Momentami próbował wypowiadać słowa w naszym języku, a publiczność mu w tym pomagała. Przedstawił też swoją żonę, która w tym właśnie momencie pilnowała stoiska zespołu. Była opowieść o tym, jak z grupą Pendragon przyjechał do Polski w marcu 2020 roku, czyli 6 lat temu i po jednym koncercie zespół musiał wracać na Wyspy Brytyjskie z powodu wprowadzonego lockdownu.

W pewnym momencie Nick pochwycił torbę pełną gadżetów i zapuścił się z nią w publiczność rozdając fanom drobne upominki. Po utworze „Eternal Light” Nick wspomniał pierwszą swą wizytę w naszym kraju, która miała miejsce 30 lat temu. Wspominał wpierw Piotra Kaczkowskiego mając trudność z wymówieniem jego nazwiska. Potem padły nazwiska innych ważnych postaci ówczesnego świata muzyki. Poza Piotrem Kaczkowskim wymienieni zostali Tomasz Dziubiński, Tomasz Beksiński, Piotr Kosiński i Magdalena Grabias (siedząca na widowni przed samą sceną prawie na środku). Po tej zapowiedzi artysta zagrał „Black Knight”. Muszę przyznać, że Nick znakomicie sobie poradził z zagraniem tego utworu tylko na gitarę akustyczną. On po prostu palcami wymiatał na gitarze. Potem jeszcze „Paintbox” ze starszych numerów, a po „The Edge Of The World” artysta już chciał kończyć, ale publiczność nie dała mu zejść ze sceny chcąc więcej. Wtedy też po raz pierwszy ludzie wstali z krzeseł. Dalszy ciąg wypełniły covery i to nie bylejakie. Najpierw zagrany na zakończenie koncertu „Wish You Were Here” z repertuaru Pink Floyd, przed którym Nick powiedział kilka słów. Po tym utworze już cała sala wstała z krzeseł. Wtedy też na bis został zagrany cover i to niebylejaki – „Solsbury Hill” z repertuaru Petera Gabriela. Chwilę po 22-giej artysta zakończył swój występ, a publiczność mogła z nim po chwili porozmawiać, pozyskać autografy oraz wykonać wspólne zdjęcia.

Reklama

Nick również zapowiedział, że następna wizyta w naszym kraju będzie z grupą Pendragon. Kiedy to będzie – okaże się wkrótce. Nick Barrett jako artysta solowy doskonale sobie radzi zarówno z kompozycjami swej macierzystej grupy, jak i z coverami.

Setlista:

  1. The Voyager
  2. A Man of Nomadic Traits
  3. North Star, Part I: A Boy And His Dog (variations from Sailing to Philadelphia by Mark Knopfler)
  4. North Star, Part III: Phoenician Skies
  5. Fall Away
  6. This Green and Pleasant Land
  7. Indigo / Who Really Are We?
  8. Eternal Light
  9. The Black Knight
  10. Paintbox
  11. Afraid of Everything
  12. The Edge of the World
  13. Wish You Were Here (Pink Floyd cover)
    Encore:
  14. Solsbury Hill (Peter Gabriel cover)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *