Muzy metalu. Seryjni mordercy w kulturze mrocznej muzyki

Ed Kemper, Ted Bundy, Jeffrey Dahmer i John Wayne Gacy – cztery nazwiska, które na zawsze zapisały się w historii seryjnych morderców USA. Ich zbrodnie wstrząsnęły opinią publiczną, a później stały się inspiracją dla filmów, seriali i muzyki. Co sprawia, że wciąż fascynują?

Seryjni mordercy od dekad budzą fascynację i przerażenie zarazem. Historie takie jak sprawa Eda Kempera, Teda Bundy’ego, Jeffreya Dahmera czy Johna Wayne’a Gacy’ego pokazują, jak cienka bywa granica między pozornie zwyczajnym życiem a brutalną zbrodnią. Media, literatura, a nawet muzyka metalowa uczyniły z nich postaci niemal kulturowe – bohaterów dokumentów, seriali i piosenek, które próbują zrozumieć źródła ich mrocznych działań.

Ed Kemper – zabójca studentek

Niektórzy poznali niesławne dokonania dużego Eda dzięki Netflixowej produkcji „Mindhunter”, inni zaś wcześniej mieli wątpliwą przyjemność zapoznania się z historią tego seryjnego mordercy. Pierwsze morderstwa popełnił w wieku 15 lat, kiedy to chciał zobaczyć jak to jest zabić własną babcię. Tego samego dnia zabił swojego dziadka, który wracał z zakupów, żeby nie było mu przykro, że zabił babcię. Co za łaska z jego strony! Trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie stwierdzono u niego schizofrenię paranoidalną. Z ośrodka wyszedł już po seksualnej rewolucji. W trakcie pobytu wykazał się wysoką inteligencją i pomagał psychiatrom w przeprowadzaniu testów psychologicznych. Nie za bardzo chciał mieszkać z matką, która – kiedy Ed miał 10 lat – zamykała go na noc w piwnicy, aby nie skrzywdził przypadkiem swoich sióstr. Przyjemna kobieta, nieprawdaż? Ojciec nie był za bardzo zainteresowany wychowywaniem syna, więc Ed ostatecznie wrócił do mamy. Nie był bynajmniej maminsynkiem. Zaczął podwozić autostopowiczki, a morderczy instynkt w nim narastał. Od czasu do czasu musiał stawiać się na ewaluacje psychiatryczne. Podczas jednej z nich lekarz stwierdził, że Ed nie stanowi już zagrożenia dla społeczeństwa. Ciekawe spostrzeżenie zważywszy na to, że w bagażniku trzymał wtedy głowę jednej ze swoich ofiar. Wiedział, że zabije matkę na tydzień przed jej morderstwem. Miała za złe swojemu synowi, że przez kilka lat nie uprawiała przez niego seksu. Co więc zrobił Ed? Odciął jej głowę, krzyczał na nią przez godzinę, struny głosowe zmielił w młynku, odbył z nią stosunek oralny i stwierdził, że „teraz miałaś swój seks”. Sam przyznał się do popełnionych przestępstw i został skazany na osiem wyroków dożywocia za osiem brutalnych morderstw popełnionych w latach 1972-1973. Wyrok odsiaduje w California Medical Facility w Vacaville w Kalifornii. Ze względów zdrowotnych porusza się na wózku, a w wolnych chwilach łapie za pośladki nawet męskich pielęgniarzy, zdając się szydzić z ich zniesmaczenia tym faktem.

Taka postać nie mogła przejść bez echa przez twórczość metalowych (i nie tylko!) artystów. Fragmenty wywiadów z Kemperem zostały wykorzystane w wielu utworach, takich jak „Abomination Unseen” zespołu Devourment czy też „Forever” The Berzerker. Odniesień do wielkiego Eda możemy doszukiwać się także m.in. w „Fortress” System of a Down oraz utworze ekstremalnych death metalowców z Macabre o jakże wdzięcznym tytule „Edmund Kemper Had a Horrible Temper”. Ci drudzy w swojej twórczości dosyć często nawiązywali do seryjnych morderców. Jakby tego było mało – album „Vile Postmortem Irrumatio” austriackiego zespołu deathmetalowego Monument of Misanthropy to płyta koncepcyjna poświęcona Kemperowi.

„The Two-stage Trigger Pull Of His New Gun Confuses Ed
A Second Squeeze The Bullet Lodges In Cindy’s Head”

[„Dwustopniowy spust jego nowego pistoletu wprawia Eda w zakłopotanie / Po drugim naciśnięciu kula trafia w głowę Cindy” – tłum.]

Ted Bundy – morderca kobiet

Tego nazwiska nikomu nie trzeba przedstawiać. Niestety. Nie jest to lista zbawców świata, więc Ted należy do tych, którzy władali ciemną stroną mocy. Wolontariusz w centrum pomocy kryzysowej dla osób skłaniających się ku samobójstwu, pomocnik przy kampanii Nelsona Rockefellera, student psychologii i orientalistyki, a później – także prawa. Czego ten człowiek nie potrafił? Ano nie potrafił oprzeć się chęci zabijania młodych kobiet. Swój urok wykorzystywał do zyskania zaufania swoich ofiar – udawał osobę, która potrzebuje pomocy, często z unieruchomioną kończyną, albo podszywał się pod przedstawiciela prawa. Ted Bundy miał wybujałe ego. Do tego stopnia, że zwolnił swojego prawnika i sam bronił się w sądzie. Nie wyszło mu to na dobre, bo ostatecznie dokonał żywota na krześle elektrycznym. Do popełnionych zbrodni przyznał się na dzień przed egzekucją. Nigdy nie poznamy liczby jego ofiar. Potwierdzonych i zidentyfikowanych zostało dwadzieścia kobiet.

Ted Bundy zwrócił na siebie oczy całego świata. Powstały filmy, dokumenty i książki, których autorzy chcieli wniknąć w jego umysł. Chciałoby się powiedzieć, że piosenki, które nawiązują do Bundy’ego są wytworem wyłącznie wyobraźni jej twórców albo mitem, zmyśloną przypowieścią, ale bazują na postaci, która faktycznie chodziła po ziemi i do tej pory u niektórych wywołuje dreszcze. „Bundy’s DNA” Acid Drinkers, „Anne” Bloodbath, „Meticulous Invagination” Aborted i „Stripped, Raped and Strangled” Cannibal Corpse to tylko niektóre tytuły na długiej liście artystów, którzy dzięki swojej twórczości zmierzyli się z jednym z najkrwawszych morderców w historii USA.

„My name is Ted, indifferent to laws I strangle and maim women
January 4, ramming the betrod into her her cattered vagina
Incapable, defined is the hatred that lead to this carnage”

Reklama

[„Nazywam się Ted, obojętny na prawa, duszę i okaleczam kobiety
4 stycznia, wbijając łotra w jej pochwę
Niezdolna, zdefiniowana jest nienawiść, która doprowadziła do tej rzezi”
– tłum.]

Jeffrey Lionel Dahmer – kanibal z Milwaukee

Obarczony zaburzeniem osobowości borderline, schizotypowym zaburzeniem osobowości i zaburzeniami psychotycznymi, podczas procesu został uznany za osobę poczytalną. Ale po kolei. Co sprawiło, że Jeffrey chciał zamieniać swoich kochanków w żywe zombie wstrzykując im kwas solny do czaszki? Stosunkowo długa nieobecność ojca? Choroba psychiczna matki? Operacja przed swoimi czwartymi urodzinami? Alkohol? Możliwe, że wszystko razem wzięte. Od najmłodszych lat wykazywał niezdrowe zainteresowanie martwymi zwierzętami. Ojciec Lionel nauczył syna jak konserwować i wybielać kości zwierząt. Nie sądził wtedy, że jest to coś więcej aniżeli tylko naukowa ciekawość Jeffrey’a. W szkole średniej postrzegany był jako wyrzutek. W okresie dojrzewania odkrył, że jest gejem. Jego fantazje seksualne zaczęły przeplatać się z sekcjami zwłok. Kto oglądał jakikolwiek materiał opowiadający o Jeffrey’u wie, że jego historia (a przede wszystkim – historia siedemnastu młodych mężczyzn) nie skończyła się dobrze. Do mieszkania i aresztowania Dahmera doprowadziła policję jego niedoszła ofiara. W mieszkaniu nr 213 znaleziono fotografie ofiar, kompletny szkielet, kilkanaście pomalowanych czaszek, głowę w lodówce, a także… genitalia. Jeffrey chciał kochać i być kochany, ale raczej nie rozumiał miłości. W swoim świecie musiał odurzać partnerów, aby od niego nie uciekli. Szkoda, że nikt mu wcześniej nie wytłumaczył co znaczy powiedzenie „przez żołądek do serca”.

Postać Jeffrey’a Dahmera i jego szokujące zachowanie pobudziły wyobraźnię artystów z różnych światów – filmowego, muzycznego oraz teatralnego. Przeniknął do twórczości wielu zespołów, m.in. „213” Slayer, „Choklit Factory” Marilyn Manson (albowiem Jeffrey pracował przez krótki czas w fabryce czekolady), „Jeffrey Dahmer” Soulfly, „Usual Suspects” Hollywood Undead oraz „Control” The Black Dahlia Murder. Chyba nie musimy więcej wymieniać…? Jeśli ktoś chce uciec w świat horroru, wystarczy zanurzyć się w dźwiękach jednej z tych piosenek.

„No return from 213!
Within these walls, I own your soul
Surrender now
Zombie to be”

[„Nie ma powrotu z 213!
W tych murach, jestem panem twej duszy
Poddaj się teraz
Masz być zombie” –
tłum.]

John Wayne Gacy – killer clown

Jego ostatnimi słowami były podobno… (ups – zapomniałam – spoiler alert! John został stracony w 1994 r. przez wstrzyknięcie trucizny) „Pocałujcie mnie w dupę”. John miał polskie i duńskie korzenie. W 1975 roku Gacy został mianowany dyrektorem corocznej parady z okazji Dnia Konstytucji 3 Maja w Chicago. Miał już wtedy na koncie dwa morderstwa, a to był dopiero początek. Z każdym kolejnym krwawym wybrykiem nabierał coraz większej pewności siebie. Ożenił się dwukrotnie. Z drugą żoną rozwiódł się po tym jak powiedział, że nie będzie z nią uprawiał seksu i kiedy zauważyła, że nad ranem przyprowadza do garażu młodych chłopców. No dobra – ale o co chodzi z tym klaunem? Dołączył do klubu, którego członkowie przebierali się za klaunów, brali udział w imprezach charytatywnych oraz odwiedzali dzieci w szpitalach. Jego ofiarami byli chłopcy i młodzi mężczyźni. Skazano go za zabójstwo 33 osób w wieku 14-21 lat. Ofiar mogło być jednak więcej. Większość z nich stanowiły męskie prostytutki. Wszyscy zostali zgwałceni i torturowani. Pod podszewką przykładnego obywatela i sąsiada, który podobno urządzał wyśmienite grille, chował się psychopata, który nie wyraził żadnej skruchy za zbrodnie. Pośmiertnie przekazano jego mózg do badań. Okazało się jednak, że mózg psychopaty niczym się nie różni od mózgu zwykłego, szarego człowieka.

Echa po krzywdach wyrządzonych przez Johna Gacy’ego zdają się nie cichnąć. Powstaje ośmioodcinkowy serial, w którym postać diabła w przebraniu klauna zagra Michael Chernus. Zanim serial doczeka się premiery (nie wiadomo czy i kiedy będzie dostępny w Polsce) – możecie zanurzyć się w odsłuchy m.in. „33 Something” Bathory, „Suffer Age” Fear Factory, „Three for Flinching (Revenge of the Porno Clowns)” The Dillinger Escape Plan i „Under The Floor” Hail The Sun.

„See the cuffs in the room? You’ll be joining me soon. Right here under the floor.”

[„Widzisz te kajdanki w pokoju? Zaraz do mnie dołączysz. Tu, pod podłogą.” – tłum.]

One thought on “Muzy metalu. Seryjni mordercy w kulturze mrocznej muzyki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *