Ministry sięgnęło w Red Rocks po „Scarecrow” po raz pierwszy od 2003 roku. Na scenę wrócił też Paul Barker, a pożegnanie zespołu zbliża się do Polski.
Ministry znajduje się na ostatniej prostej jednej z najbardziej nieprzewidywalnych karier w historii industrialnego metalu. Zespół Ala Jourgensena przygotowuje się do wydania finałowego albumu i pożegnalnej trasy, ale zanim zamknie swoją historię, coraz śmielej zagląda do jej najmocniejszych rozdziałów. Podczas koncertu 15 września 2026 roku w Red Rocks Amphitheatre w Morrison w Kolorado muzycy wykonali „Scarecrow” po raz pierwszy od 2003 roku. Wieczór miał jeszcze jeden wyjątkowy moment – do Ministry dołączył były basista Paul Barker.
Ministry zagrało „Scarecrow” pierwszy raz od 2003 roku
„Scarecrow” pochodzi z wydanego w 1992 roku albumu „Psalm 69: The Way to Succeed and the Way to Suck Eggs”. To właśnie ta płyta przyniosła jedną z najbardziej bezwzględnych kombinacji industrialnego metalu, sampli, elektroniki i mechanicznego gitarowego ciężaru w historii gatunku.
Przez lata koncertowy repertuar Ministry opierał się przede wszystkim na najbardziej rozpoznawalnych utworach z tego okresu, takich jak „N.W.O.”, „Just One Fix” czy „Jesus Built My Hotrod”. „Scarecrow” pozostawał jednak poza regularnym obiegiem. Według danych Setlist.fm przed występem w Red Rocks utwór nie był wykonywany na żywo od 2003 roku.
Powrót kompozycji po ponad dwóch dekadach nie wygląda więc na przypadkowe przetasowanie setlisty. Ministry jest obecnie w momencie, w którym przeszłość i teraźniejszość zaczynają coraz mocniej nakładać się na siebie. Pożegnalny charakter kolejnych działań grupy sprawia, że Jourgensen może sięgać głębiej do katalogu, zamiast ograniczać koncerty wyłącznie do obowiązkowego zestawu największych utworów.
I właśnie dlatego pojawienie się „Scarecrow” może być szczególnie interesujące również dla fanów czekających na europejską trasę w 2027 roku.
Paul Barker ponownie z Ministry. „Useless” zabrzmiał w historycznym składzie
Jeszcze większy ciężar symboliczny miał kolejny fragment koncertu. Do Ala Jourgensena i obecnego składu Ministry dołączył Paul Barker, który zagrał z zespołem „Useless” z albumu „Filth Pig” z 1996 roku.
Barker należy do najważniejszych muzyków w historii Ministry. Jego wieloletnia współpraca z Jourgensenem przypadła na okres, w którym grupa wypracowała brzmienie będące później punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń industrialnych i metalowych wykonawców.
Występ w Red Rocks nie był więc zwyczajnym gościnnym pojawieniem się dawnego członka zespołu. W kontekście zapowiadanego końca Ministry trudno nie dostrzec w nim próby domknięcia historii, która przez wiele lat wydawała się definitywnie zakończona.
Co istotne, Barker bierze również udział w pożegnalnym albumie grupy. Nie oznacza to jednak pełnego studyjnego powrotu dawnego partnera Jourgensena. Basista pojawia się w finałowym utworze płyty – „We’re Still Here”. Oficjalne materiały dotyczące albumu potwierdzają, że jest to jego specjalny gościnny udział.
Sam tytuł kompozycji nabiera w tej sytuacji dodatkowego znaczenia. Jourgensen i Barker po latach znajdują się ponownie na jednym nagraniu Ministry, a chwilę później pojawiają się razem również na scenie.
Setlista w Red Rocks połączyła „Filth Pig” i „Psalm 69”
Koncert 15 września nie był retrospektywą skoncentrowaną wyłącznie na jednej epoce. Ministry otworzyło występ utworami „Reload”, „Crumbs” i „Dead Guy”, po czym nastąpił niespodziewany „Scarecrow”. Dalej pojawiły się „Lava” i „Filth Pig”, a następnie „Useless” wykonany z Paulem Barkerem.
Drugą część koncertu zdominował zestaw klasyków: „N.W.O.”, „Just One Fix”, „Stigmata”, „Thieves”, „Goddamn White Trash” oraz zamykający występ „Jesus Built My Hotrod”. Według Setlist.fm koncert Ministry trwał około 65 minut.
Tego samego wieczoru w Red Rocks wystąpili również Acid Bath, Twin Tribes, Windhand oraz Cephalic Carnage.
Ministry wydaje ostatni album „Hate To Go (Take Out Or Delivery)”
Koncertowy powrót do przeszłości odbywa się w momencie, gdy Ministry przygotowuje album, który według oficjalnych zapowiedzi ma być ostatnim studyjnym wydawnictwem grupy.
„Hate To Go (Take Out Or Delivery)” ukaże się 30 października 2026 roku nakładem Cleopatra Records. Będzie to siedemnasty album studyjny w dorobku Ministry.
Na płycie znajdzie się dziesięć podstawowych kompozycji: „Crickets”, „Voices of Hate”, „Clown Car”, „We Hate”, „Delete”, „Grifter”, „The White Man Lied”, „Singularity”, „Burned Out” oraz wspomniane „We’re Still Here” z Paulem Barkerem. Utwór „The White Man Lied” nie znajdzie się na wydaniach kasetowych i winylowych.
Album ma być ostatnim elementem dyskografii rozpoczętej jeszcze w zupełnie innym muzycznym świecie. Ministry powstało w Chicago w 1981 roku, a pierwsze nagrania grupy były mocno zakorzenione w synth-popie i nowej fali. Z czasem brzmienie Jourgensena przeszło radykalną metamorfozę.
„Twitch”, „The Land of Rape and Honey” oraz „The Mind Is a Terrible Thing to Taste” stopniowo przesuwały Ministry w stronę coraz cięższej, mechanicznej muzyki opartej na samplach, elektronice i gitarach. „Psalm 69” z 1992 roku stał się później jednym z najbardziej rozpoznawalnych albumów amerykańskiego industrial metalu.
„Singularity” zapowiada ostatni album
18 września Ministry udostępniło kolejny utwór z pożegnalnego albumu. „Singularity” pojawił się po wcześniejszych singlach „Burned Out” i „We Hate”.
Nowa kompozycja utrzymana jest w dystopijnej estetyce, która od dekad stanowi jeden z fundamentów twórczości Ministry. Tym razem centralnym motywem staje się rozwój sztucznej inteligencji i wizja świata przejmowanego przez technologię.
Do utworu powstał również teledysk. Za reżyserię odpowiada Ben Garcia z Rage4Order Designs, a klip przygotowano we współpracy z Alem Jourgensenem i Joshuą Bradfordem, byłym członkiem Revolting Cocks.
W zestawieniu z koncertem w Red Rocks „Singularity” pokazuje dwa oblicza obecnego Ministry. Z jednej strony zespół pozostaje zainteresowany współczesnością i nadal komentuje technologiczne oraz społeczne napięcia. Z drugiej – otwiera archiwum i przywraca na scenę utwory, które przez dekady pozostawały nietknięte.
Ministry w Warszawie 2027. Pożegnalny koncert w Progresji
Dla polskich fanów najważniejsza część pożegnania dopiero nadejdzie. Ministry wystąpi 22 kwietnia 2027 roku w warszawskiej Progresji w ramach trasy „Hate To Go – Goodbye Europe 2027”. Gościem specjalnym europejskich koncertów będzie niemiecka formacja Die Krupps. Organizatorem warszawskiego wydarzenia jest Knock Out Productions.
Drzwi Progresji mają zostać otwarte o godzinie 18:00, natomiast rozpoczęcie koncertów zaplanowano na 19:00. Oficjalna strona klubu podaje ceny biletów od 189 zł przed doliczeniem opłaty serwisowej.
Trasa „Goodbye Europe” rozpocznie się 2 kwietnia w Utrechcie. Następnie Ministry odwiedzi Saarbrücken, Brukselę, Manchester, Dublin, Nottingham, Londyn, Paryż, Madryt, Barcelonę, Lozannę, Monachium, Wiedeń i Pragę. Po warszawskim koncercie grupa pojedzie do Berlina, Hamburga, Kopenhagi, Oslo, Sztokholmu i Helsinek. Według terminarza opublikowanego przez Die Krupps koncert w Oslo odbędzie się 28 kwietnia 2027 roku, a europejska część trasy zakończy się 1 maja w Helsinkach.
Ostatnie koncerty Ministry w 2026 roku
Zanim Ministry wróci do Europy, zespół ma przed sobą jeszcze serię występów w 2026 roku. 3 października zagra w The Salt Shed w Chicago razem z Acid Bath i Windhand, 12 października pojawi się na Rock al Parque w Bogocie, a 24 października wystąpi podczas Sick New World Texas w Fort Worth.
Grudzień przyniesie serię koncertów w Australii. Ministry wystąpi 4 grudnia na Good Things Festival w Melbourne, dzień później w Sydney i 6 grudnia w Brisbane. Na 8 grudnia zaplanowano dodatkowy koncert w Liberty Hall w Sydney, a 10 grudnia zespół pojawi się w Hindley Street Music Hall w Adelaide.
Czy „Scarecrow” pojawi się na pożegnalnej trasie?
Na to pytanie jest jeszcze za wcześnie, by odpowiedzieć. Jednorazowy powrót utworu po 23 latach nie oznacza automatycznie, że „Scarecrow” zostanie stałym elementem programu „Goodbye Europe 2027”.
Koncert w Red Rocks daje jednak fanom powód, by uważniej patrzeć na kolejne setlisty Ministry. Zespół ewidentnie nie ogranicza obecnego etapu działalności wyłącznie do promocji nowego albumu. Jourgensen wraca do różnych okresów swojej historii, a obecność Barkera dodatkowo otwiera możliwość sięgania po materiał, który przez lata pojawiał się na żywo rzadko albo wcale.
Jeżeli rzeczywiście ma to być ostatnia trasa Ministry, koncert w Warszawie może stać się czymś więcej niż prezentacją najbardziej oczywistych klasyków. „Scarecrow” pokazuje, że przed zamknięciem drzwi Jourgensen wciąż potrafi wyciągnąć z archiwum utwór, którego nawet wieloletni fani nie spodziewali się już usłyszeć.
A w przypadku Ministry właśnie taka nieprzewidywalność zawsze była częścią historii zespołu.