Michael Schenker przed koncertem w Polsce. „Jestem zadowolony z wyborów, których dokonałem”

Od ponad pięciu dekad Michael Schenker należy do najbardziej rozpoznawalnych i wpływowych gitarzystów w historii hard rocka. Jego nagrania z UFO, wieloletnia działalność z Michael Schenker Group oraz charakterystyczne brzmienie Flying V stały się inspiracją dla kolejnych pokoleń muzyków. Sam Schenker nigdy jednak nie ograniczał się do wspominania przeszłości.

Miniony rok przyniósł trasę My Years With UFO, premierę „Don’t Sell Your Soul” oraz zapowiedź bardziej eksperymentalnego „Freedom of Expression”. Przed zbliżającym się koncertem w Polsce rozmawiamy z Michaelem Schenkerem o gitarach i brzmieniu, komponowaniu, życiu w trasie, czasach UFO, decyzjach podejmowanych przez lata oraz o tym, dlaczego po ponad pięćdziesięciu latach grania wciąż tak ważna jest dla niego artystyczna niezależność.

Podkreślałeś, że My Years With UFO nie jest zwykłym graniem „utworów UFO”, lecz powrotem do kompozycji, które napisałeś w tamtym okresie. Czy po pięćdziesięciu latach czujesz większą potrzebę, by wyraźniej zaznaczyć swój wkład w muzyczną tożsamość UFO?

My Years With UFO powstało z okazji 50-lecia mojej działalności. Wracam w nim do utworów, które napisałem dla UFO, i właśnie dlatego ten projekt jest dla mnie ważny.

Od dziesięcioleci grasz takie utwory jak „Rock Bottom”, „Doctor Doctor”, „Lights Out” czy „Love to Love”. Co musi mieć w sobie utwór, żeby po tylu latach nadal był dla ciebie jako gitarzysty interesujący, zamiast stać się obowiązkowym punktem koncertowego repertuaru?

Napisałem te utwory w latach, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie jako muzyk. Dziś, 50 lat później, wracam do nich, by uczcić ten jubileusz.

foto Romana Makówka

Kiedy wracasz do partii gitarowych, które nagrałeś w latach 70., starasz się zachować sposób, w jaki grał je młody Michael Schenker, czy dziś interpretujesz je swobodniej?

Gram i nie zastanawiam się nad tym.

Często mówiłeś, że podczas komponowania nie myślisz o skalach, trybach ani nawet o tym, czy coś jest w tonacji durowej czy molowej. Czy świadomie odsuwasz teorię na bok, żeby nie przeszkadzała intuicji?

Nie podchodzę do muzyki od strony technicznej.

Niewykorzystane riffy i pomysły muzyczne określałeś jako „kawałki złota”, które odkładasz na później. Czy ostatnio zdarzyło ci się wrócić do starego pomysłu i uznać, że dopiero teraz nadszedł na niego właściwy moment?

Nie wracam do dawnych pomysłów. W 2023 roku nagrałem trzy albumy, a dwa z nich zawierają zupełnie nowy materiał. Jeden to „Don’t Sell Your Soul”, drugi to „Freedom of Expression”, który ukaże się w niedalekiej przyszłości. Mam też więcej nowego materiału do nagrania.

foto Romana Makówka

Utwór tytułowy z „Don’t Sell Your Soul” zaczął się od melodii, która przyszła ci do głowy podczas jazdy samochodem, zanim w ogóle sięgnąłeś po gitarę. Czy po ponad pięćdziesięciu latach komponowania nadal odkrywasz nowe sposoby tworzenia muzyki?

Nie analizuję tego. Tworzę.

Na „Don’t Sell Your Soul” znów mocniej sięgnąłeś po wah-wah i zależało ci na surowym, bezpośrednim brzmieniu, bez zbędnych efektów. Czy z wiekiem coraz bardziej upraszczasz swój zestaw i polegasz głównie na gitarze, wzmacniaczu i własnych rękach, czy nadal lubisz eksperymentować ze sprzętem?

Gram intuicyjnie, tak jak czuję w danej chwili.

W 2026 roku Gibson odtworzył twoją Flying V z 1971 roku na podstawie skanów 3D oryginalnego instrumentu, który dziś należy do Kirka Hammetta. Jakie to uczucie widzieć gitarę, która kiedyś była zwyczajnym narzędziem pracy, a ponad pięćdziesiąt lat później jest traktowana niemal jak część historii rocka?

Reklama

To gitara z początków mojej muzycznej drogi. W pewnym momencie ją straciłem, a dziś przypomina mi o tamtych latach.

foto Romana Makówka

Twoja historia z Flying V zaczęła się, gdy Rudolf podał ci swoją gitarę na scenie po tym, jak zerwałeś strunę. Pamiętasz jeszcze, jakie było pierwsze wrażenie i co sprawiło, że zrozumiałeś, że właśnie Flying V jest gitarą dla ciebie?

W połączeniu z moim wzmacniaczem ta gitara miała inne brzmienie. Kiedy dołączyłem do UFO i zacząłem grać na wzmacniaczu mojego technika gitarowego, zabrzmiała jeszcze lepiej.

Przez lata wielu gitarzystów próbowało odtworzyć twoje brzmienie za pomocą Flying V, wzmacniaczy Marshalla i wah-wah. Kiedy słyszysz kogoś, kto bardzo się do niego zbliża, odbierasz to przede wszystkim jako komplement, czy raczej jako przypomnienie, że osobowość gitarzysty ma większe znaczenie niż sprzęt?

Tak naprawdę nie wiem, kto brzmi podobnie do mnie, bo nie słucham muzyki. Cieszy mnie jednak, że moja gra miała tak duży wpływ na innych muzyków.

Na Wacken w 2025 roku zagrałeś „Mother Mary” ze Slashem, a tacy gitarzyści jak Kirk Hammett wielokrotnie mówili o twoim wpływie na ich grę. Czy w takich chwilach dociera do ciebie, jak mocno wpłynąłeś na kolejne pokolenia?

Cieszę się, że szczerość, z jaką zawsze tworzyłem muzykę, miała tak duże znaczenie dla innych muzyków.

Michael Schenker Group, fot. Paweł Mielko

„Don’t Sell Your Soul” jest mocno związany z decyzjami, które podejmowałeś przez całe życie, między innymi z odrzuceniem możliwości współpracy z Ozzym Osbourne’em i decyzją, by nie zostać w Scorpions. Kiedy dziś patrzysz wstecz, czy była jedna decyzja, która kosztowała cię najwięcej, a jednocześnie najlepiej pokazuje, kim jesteś jako artysta?

Tak chciałem przeżyć swoje życie związane z muzyką i jestem zadowolony z wyborów, których dokonałem.

W historii MSG współpracowałeś z wieloma znakomitymi wokalistami. Jakie cechy powinien mieć wokalista, żeby dobrze współgrał z twoją gitarą, i czego szukasz dziś u takich muzyków jak Erik Grönwall, Robin McAuley czy Michael Voss?

Wszystko działo się we właściwym czasie. Każda z tych współprac miała sens właśnie wtedy, kiedy do niej dochodziło.

foto Romana Makówka

Opisywałeś „Freedom of Expression” jako znacznie bardziej eksperymentalny projekt, nastrojony do 432 Hz, z Hermanem Rarebellem na perkusji i partiami saksofonu. Po „My Years With UFO”, które wraca do przeszłości, oraz „Don’t Sell Your Soul”, które odnosi się do twoich osobistych doświadczeń, czy „Freedom of Expression” pokazuje, dokąd chcesz teraz zmierzać?

„Freedom of Expression” jest kolejną częścią tego, co robiłem przez lata. Nagrałem „My Years With UFO” z okazji 50-lecia, „Don’t Sell Your Soul” z MSG oraz „Freedom of Expression”, który początkowo miał być akustycznym albumem instrumentalnym. Nagrałem te trzy płyty jako trylogię, która w skrócie pokazuje różne oblicza mojej muzyki. „Freedom of Expression” sam mnie zaskoczył. Miał być akustycznym albumem instrumentalnym, a ostatecznie powstała piękna płyta pełna niespodzianek.

Wkrótce wystąpisz w Polsce na Sound Of The Ages Festival. Kiedy dziś wychodzisz na scenę i grasz muzykę, którą napisałeś ponad pięćdziesiąt lat temu, ważniejsze są dla ciebie wspomnienia związane z tymi utworami czy to, co możesz jeszcze z nimi zrobić podczas konkretnego koncertu, przed konkretną publicznością?

Fajnie jest świętować!

Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Cieszę się, że mogliśmy porozmawiać o twojej muzyce, doświadczeniach i najważniejszych wyborach z ostatnich lat. Życzę ci udanego koncertu w Polsce i powodzenia przy kolejnych projektach.

Romana

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *