Marty Friedman: dlaczego przegrał przesłuchanie do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a z Zakkiem Wylde’em

Marty Friedman wyjaśnia, dlaczego przegrał przesłuchanie do zespołu Ozzy Osbourne’a z Zakkiem Wylde’em. Talent nie wystarczył.

Marty Friedman o przesłuchaniu do zespołu Ozzy Osbourne’a w latach 80.

Marty Friedman wrócił do jednego z najbardziej symbolicznych momentów swojej kariery gitarowej. W wywiadzie dla argentyńskiego TCDG Guitar Lessons muzyk otwarcie przyznał, że przegrane przesłuchanie do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a pod koniec lat 80. nie miało nic wspólnego z brakiem umiejętności. Wręcz przeciwnie – Friedman był doskonale przygotowany, ale kompletnie nie pasował do świata, w którym wówczas funkcjonował obóz Ozzy’ego.

Dlaczego Marty Friedman nie pasował do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a

W czasie przesłuchania Friedman grał w Cacophony z Jasonem Beckerem i – jak sam przyznał – był w fatalnej sytuacji finansowej. Zaproszenie do Los Angeles było dla niego ogromną szansą. Muzycznie nie miał żadnych wątpliwości. Materiał Ozzy’ego uważał za stosunkowo prosty w porównaniu z technicznym shredem, którym żył na co dzień. Paradoksalnie właśnie to sprawiło, że przygotował się aż za dobrze.

Problem pojawił się gdzie indziej. Friedman zderzył się z estetyką i mentalnością sceny Sunset Strip. Skórzane bransolety, kapelusze, biżuteria, rockandrollowy styl życia i imprezowy klimat były codziennością zespołu. On sam pojawił się na próbie w zwykłym t-shircie i dżinsach, zachowując się bardziej jak introwertyczny gitarowy nerd niż pełnoprawny członek zespołu Ozzy’ego Osbourne’a.

Zakk Wylde i decyzja, która zdefiniowała historię heavy metalu

Ostatecznie angaż otrzymał Zakk Wylde – muzyk, który idealnie wpisał się zarówno w brzmienie, jak i w wizerunek zespołu. Friedman dziś nie ma wątpliwości, że była to słuszna decyzja. Wylde nie tylko grał znakomicie, ale też emanował energią, charyzmą i stylem, których oczekiwał Ozzy Osbourne. To była chemia, której nie da się wyćwiczyć na próbach.

Reklama

Friedman przyznał, że już w dniu przesłuchania przeczuwał porażkę. Wiedział, że po próbie zespół pójdzie razem pić i imprezować, podczas gdy on sam był raczej „grzecznym chłopcem”, skupionym wyłącznie na muzyce. W realiach tamtej sceny to była różnica nie do przeskoczenia.

Marty Friedman o kulisach przesłuchania do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a

Podczas późniejszego występu w podcaście Talk Louder gitarzysta doprecyzował, że przesłuchanie nie było muzyczną klęską. Brzmienie było świetne, nikt nie miał zastrzeżeń do techniki ani przygotowania. Porażka miała charakter czysto społeczny. Friedman nie był „tym samym typem faceta”, co reszta zespołu, a w świecie Ozzy’ego Osbourne’a miało to kluczowe znaczenie.

Ta historia do dziś pozostaje jedną z najbardziej szczerych i pouczających opowieści o realiach branży rockowej. Pokazuje, że w heavy metalu – podobnie jak w całym show-biznesie – liczy się nie tylko talent, ale też osobowość, styl i umiejętność funkcjonowania w określonym środowisku.

Marty Friedman dziś i znaczenie tamtej porażki

Z perspektywy czasu Friedman traktuje tamto wydarzenie jako naturalny element swojej drogi. Zamiast zostać gitarzystą Ozzy’ego, zbudował legendarną pozycję w Megadeth, a później zupełnie nową karierę w Japonii. Przegrane przesłuchanie do zespołu Ozzy’ego Osbourne’a okazało się nie porażką, lecz punktem zwrotnym, który pozwolił mu pozostać sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *