Łydka Grubasa, My Own Abyss oraz Helenine Oci zagrali w Krakowie

Kraków był jednym z przystanków na trasie promującej najnowszy album Łydki Grubasa „Bekalog”. Grupie towarzyszyły dwa zespoły: My Own Abyss oraz Helenine Oci.

Grupa Łydka Grubasa niedawno wydała swój najnowszy album „Bekalog” i wyruszyła w trasę koncertową. Niektóre z pierwszych koncertów zostały odwołane z powodów zdrowotnych wokalisty. Na szczęście koncert w Krakowie doszedł do skutku.

Łydka Grubasa dała rewelacyjny koncert w Krakowie

Kwadrans po 22 przy dźwiękach intra, na które złożyły się fragmenty „Star Wars” i „Hallelujah” na scenę wkroczyli muzycy Łydki Grubasa. Zespół wystąpił wraz z sekcją dętą. Rozpoczęli utworem „Homo Patus” z najnowszego dzieła zespołu. Hipis mimo ortezy na nodze szalał po całej scenie, ale nie skakał tak wysoko jak na wcześniejszych koncertach. Często wdawał się w interakcje z widownią jak zwykle bywało na koncertach Łydki. Utwór „Adelajda” został wyraźnie wydłużony przez interakcje z publicznością i recytację fragmentów „Vabank”. Również było rzucenie hasła o zdalnym rozwodzie. Jak to zwykle bywa – najlepsze kompozycje zostały na zakończenie koncertu, czyli „Gender”, „Rapapara” i „Gdzie jest krzyż?”. Jedyne, czego można żałować, to późnej godziny rozpoczęcia koncertu, która mogła osobom niezmotoryzowanym wyraźnie utrudnić powrót do domów.

Reklama

My Own Abyss rozpoczęli piątkowy wieczór

Pierwszym zespołem piątkowego wieczoru był My Own Abyss. Grupa już pół roku wcześniej odwiedziła Kraków w mniejszym obiekcie (Gwarek – występ przed Iron Head). Tym razem przyszła pora na większą scenę, czyli Klub Studio. Zapowiedział ich Hipis – wokalista Łydki Grubasa. Na scenie tylko czworo muzyków, podesty oraz sample odtwarzane z laptopa. Brzmieniowo twórczość nawiązywała nieco z jednej strony do Transgresji, a z drugiej trochę mi przypominało warszawski Sunsmoke, niekiedy też nawiązywało do Limp Bizkit. Było bardzo żywiołowo, a klub powoli wypełniał się ludźmi. Zespół zainstalował mnóstwo gadżetów na scenie: trzy podesty na froncie i cała masa oświetlenia z tyłu sceny, lecz oświetlenie frontowe wypadło wyraźnie słabiej. Dzięki temu otrzymaliśmy całkiem niezłe widowisko połączone ze znakomitą interakcją zespołu z widownią. Wokalista szalał przez cały koncert. Pod sam koniec można było usłyszeć jeden utwór w języku polskim. Na sam koniec pamiątkowe zdjęcie z publicznością.

Helenine Oci zagrali jako drudzy

Drugim zespołem występującym na scenie klubu Studio był słowacki zespół Helenine Oci. Zapewnli nam godzinę muzyki w stylu reggae. Do tego wokalista wchodził w interakcje z widownią. W pewnym momencie w publiczność została przerzucona drabina, na którą wspiął się wokalista, a po chwili publiczność wokół niego zaczęła tańczyć. Pod koniec koncertu publiczność zaczęła się bawić trzema dużymi piłkami, które zostały posłane w ich stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *