Lunatic Soul – „Transition II” [RECENZJA]

Nie minął nawet rok od albumu „The World Under Unsun”, a już ukazał się kolejny album sygnowany nazwą Lunatic Soul. Co on zawiera i jaki on jest? Przekonamy się w dalszej części.

Tak zwane remix-albumy, bo raczej do tej kategorii należałoby zaliczać najnowsze dzieło Lunatic Soul były raczej domeną lat 80. W swoim repertuarze takie wydawnictwa posiadali chociażby Phil Collins („12″ Ers”), Pet Shop Boys („Disco”), Roxette („Dance Passion”) czy Ultravox (bonusowy krążek do składanki „Collection” czy też wydana lata później kompilacja „Extended Ultravox”). O ile tamte wydawnictwa były raczej składakami wydłużonych wersji, o tyle w tym przypadku niekoniecznie.

Reklama

Album zawiera cztery kompozycje. Pierwsza to całkowicie z wokalem premierowa „Realm Of The Weeping Willows”, którego pierwszy szkic narodził się podczas sesji nagraniowych w 2020, ale został ukończony na początku 2026 roku. Pozostałe kompozycje to bonusowy materiał z albumu „Through Shaded Wood” z 2000 roku. Jednak nowe wersje utworów „Hylophobia” i „Vyraj” nie różnią się zbytnio od oryginalnych wersji. Właściwie ten „remix 2026” jest zabiegiem czysto kosmetycznym i tylko wprawni słuchacze wychwycą różnice w stosunku do oryginału. Bardzo podobne zabiegi w ostatnich latach stosował Fish oraz grupa Marillion próbując takimi wydawnictwami wyciągać pieniądze od fanów. Więcej zmian znalazło się w zamykającym wydawnictwie tytułowym utworze „Transition II”. Pierwotnie on trwał prawie 28 minut, lecz Mariusz chciał ten utwór skrócić w taki sposób, żeby dało się go umieścić na płycie winylowej. Tym oto sposobem „Transition II (Condensed Version, 2026 Remix)” trwa 23 minuty. A to już da się zamieścić na jednej stronie winyla bez wyraźnej utraty jakości. Ten bardzo długi i zarazem rozbudowany utwór można było śmiało podzielić na kilka kompozycji. Zresztą słuchając go można odnieść wrażenie, że jest to zbiór kilku kompozycji połączonych w suitę.

Choć wydawnictwo wiele nie wnosi do twórczości Lunatic Soul (właściwie wnosi ono jedną premierową kompozycje i nieco zmienioną zawartość bonusowego krążka do „Through Shaded Wood”, całość można postrzegać bardziej jako ciekawostkę kolekcjonerską niż kolejny album sygnowany nazwą Lunatic Soul. Polecam go przede wszystkim wiernym fanom Mariusza Dudy oraz jego projektu Lunatic Soul. Zwłaszcza tym, którzy lubią wszystko zbierać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *