LAMB OF GOD „Into Oblivion” – szwedzkie inspiracje i trasa w 2026

Lamb Of God „Into Oblivion” to 10 album inspirowany The Haunted, At The Gates i Meshuggah. Mark Morton wraca do korzeni przed trasą.

Lamb Of God „Into Oblivion” – 10 album studyjny w 2026 i powrót do DNA zespołu

Lamb Of God szykują premierę dziesiątego albumu studyjnego „Into Oblivion”, który ukaże się 13 marca 2026 roku nakładem Epic Records. Zespół nie ogłaszał wielkiego manifestu ani koncepcyjnej rewolucji. Jak przyznaje gitarzysta Mark Morton, proces twórczy był naturalny i kolektywny, ale towarzyszyło mu jedno zasadnicze pytanie: co z biegiem lat oddaliło ich od pierwotnego brzmieniowego DNA?

Morton podkreśla, że nie chodziło o negowanie ostatnich wydawnictw. Utwory takie jak „Memento Mori” czy „Resurrection Man” udowodniły, że zespół wciąż potrafi pisać potężne, nowoczesne kompozycje. Jednak przy pracy nad „Into Oblivion” muzycy zaczęli świadomie szukać elementów, które definiowały ich na początku drogi.

Mark Morton o szwedzkich inspiracjach: The Haunted, At The Gates i Meshuggah jako fundament

Zamiast wracać bezpośrednio do własnych klasyków, Morton sięgnął po płyty, które ukształtowały wczesne oblicze Lamb Of God. Na jego playliście ponownie pojawili się The Haunted, At The Gates oraz wczesne wcielenie Meshuggah.

Album „The Haunted Made Me Do It” określił jako materiał, który „palił do zera”, natomiast „Slaughter Of The Soul” uznał za absolutny klasyk gatunku. Szczególne miejsce zajmuje dla niego „Destroy Erase Improve” – jedna z jego ulubionych metalowych płyt w historii. To właśnie charakterystyczny, nieoczywisty groove z dodatkowym rytmicznym „kątem”, który jednak wciąż pulsuje i napędza utwór, stał się jednym z kluczowych punktów odniesienia przy tworzeniu „Into Oblivion”.

Te wpływy nie oznaczają kopiowania szwedzkiego death metalu. Chodzi raczej o powrót do agresywnej motoryki riffów, bardziej wyrazistej rytmiki i surowej energii, która była fundamentem pierwszych lat działalności zespołu.

Reklama

Ashes Of The Wake 20-lecie – trasa, która zmieniła myślenie o nowym materiale

Ogromny wpływ na kierunek nowego albumu miała jubileuszowa trasa z okazji 20-lecia „Ashes Of The Wake”. Intensywne próby i codzienne wykonywanie materiału sprzed dwóch dekad pozwoliły Mortonowi spojrzeć na stare riffy z zupełnie nowej perspektywy.

Powrót do dawnych schematów kompozycyjnych uświadomił mu, jak wiele charakterystycznych „ruchów” gitarowych zniknęło z biegiem lat. Nauka i odtwarzanie tych partii na nowo otworzyły drzwi do bardziej bezpośredniego, riffowego podejścia, które ma być wyraźnie słyszalne na „Into Oblivion”.

Art Cruz i ewolucja brzmienia perkusji na „Into Oblivion”

Istotnym elementem nowego rozdziału jest także rola perkusisty Art Cruz, który dołączył do zespołu w 2019 roku jako następca Chrisa Adlera. Na albumie z 2020 roku zespół celowo zachował bardziej konserwatywne podejście do brzmienia bębnów, aby nie burzyć rozpoznawalnej tożsamości Lamb Of God.

Z czasem Cruz zyskał jednak większą swobodę. Jako wieloletni fan zespołu potrafi spojrzeć na nowe kompozycje z perspektywy oddanego słuchacza, wskazując, jak „Lamb Of God z 2009 roku” rozwiązałby dany fragment. Na kolejnych wydawnictwach, w tym na „Into Oblivion”, słychać coraz śmielsze, ale wciąż zakorzenione w tradycji zespołu decyzje produkcyjne i aranżacyjne.

Najcięższa trasa metalowa 2026 – Lamb Of God wraca na scenę

Premiera „Into Oblivion” zbiega się z zapowiadaną jako jedna z najcięższych tras 2026 roku. Amerykański etap obejmie koncerty z udziałem Kublai Khan TX, Fit For An Autopsy oraz Sanguisugabogg.

Dla fanów oznacza to zestawienie klasycznej siły Lamb Of God z nową falą ekstremalnego metalu. Jeśli „Into Oblivion” rzeczywiście połączy groove w duchu „Destroy Erase Improve” z agresją szwedzkiego death metalu i dojrzałą produkcją, 2026 rok może okazać się jednym z najmocniejszych w historii zespołu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *