W sobotni wieczór warszawski klub Progresja stał się centrum mrocznej, teatralnej energii za sprawą koncertu Lord Of The Lost i Ad Infinitum. Wydarzenie odbyło się w ramach trasy „TOVR NOIR” i przyciągnęło licznych fanów cięższych, gotyckich brzmień.
Melis(s)a… na pobudzenie!
Wieczór otworzyła założona w 2018 roku szwajcarska formacja Ad Infinitum, która w ostatnich latach coraz śmielej zaznacza swoją obecność na europejskiej scenie metalowej. Formacja dowodzona przez charyzmatyczną Melissę Bonny od pierwszych minut przyciągnęła uwagę publiczności, łącząc symfoniczny rozmach z nowoczesnym, momentami wręcz metalcore’owym ciężarem.
Set zespołu był dynamiczny i dobrze wyważony – nie brakowało zarówno bardziej melodyjnych, chwytliwych kawałków (jak choćby „Upside Down”, „See You In Hell” czy „Unstoppable”) jak i mocniejszych, gitarowych uderzeń (vide „Outer Space” czy nowy singiel „Regicide”). Szczególne wrażenie robił wokal Melissy, która z łatwością przechodziła od delikatnych, niemal eterycznych partii do potężnych, pełnych mocy refrenów. Publiczność szybko dała się porwać tej energii, dzięki czemu występ Ad Infinitum okazał się czymś więcej niż tylko rozgrzewką przed występem gwiazdy wieczoru – był pełnoprawnym, angażującym show, które niejednego uczestnika (w tym niżej podpisanego…) pozostawiło w stanie totalnego zachwytu.





















Lord Of The Lost – set pełen mroku i emocji
Dopiero po nich na scenie pojawili się Lord Of The Lost – zespół założony w 2007 roku w Hamburgu przez Chrisa Harmsa, konsekwentnie budujący swoją pozycję na styku metalu, rocka gotyckiego i industrialu. Ich charakterystyczne, teatralne podejście do muzyki oraz dopracowana oprawa wizualna sprawiają, że każdy koncert staje się wielowymiarowym spektaklem. Popularność przyniosły im wydane na początku obecnej dekady albumy „Judas” i „Blood & Glitter”, a także udział w Eurowizji w 2023 roku, gdzie wystartowali z tytułowym kawałkiem z drugiego z wymienionych krążków. I choć w tej rywalizacji zajęli ostatnie miejsce (zdecydowanie niesłusznie!) to pozostawili po sobie na tyle dobre wrażenie wśród widzów, że od tamtej pory ich kariera nabrała sporego rozpędu.
Sobotni koncert był przekrojowym pokazem twórczości Chrisa i spółki. Lord Of The Lost zaprezentowali zarówno materiał z najnowszej płytowej trylogii „OPVS NOIR”, na czele z najnowszym singlem „My Funeral”, jak i dobrze znane utwory z wcześniejszych wydawnictw. Publiczność mogła usłyszeć między innymi industrialny numer „Drag Me To Hell”, balladę „In Darkness, In Light”, a także wspomniany wcześniej energetyczny hit „Blood & Glitter”. Set zamknęły dwa uwielbiane przez fanów numery – fińskojęzyczny cover piosenki „Cha Cha Cha” z repertuaru grupy Käärijä oraz emocjonalny hymn „Light Can Only Shine In The Darkness”, w wersji singlowej wykonywany z Sharon den Adel z Within Temptation.
Charakterystyczna dla Lord Of The Lost teatralność – połączenie mroku, intensywnych emocji i scenicznego show – doskonale wypełniła przestrzeń klubu, a znakomity kontakt wszystkich muzyków grupy z publicznością tylko potęgował wrażenie wspólnoty między zespołem a jego fanami. Chris Harms i spółka nie po raz pierwszy udowodnili, że potrafią stworzyć widowisko angażujące zarówno muzycznie, wizualnie, jak i emocjonalnie, a ich warszawski występ na długo pozostanie w pamięci obecnych na nim fanów – szczególnie pewnej pary, która, jak wieść gminna niesie, zaręczyła się pod koniec koncertu!






























Dalsze plany Lord Of The Lost i Ad Infinitum
Już wkrótce, bo 10 kwietnia, ukaże się „OPVS NOIR Vol. 3”, czyli album zamykający epicką trylogię wydawniczą od Lord Of The Lost. Jednocześnie zespół kontynuuje europejską część trasy „TOVR NOIR”, obejmującą zarówno występy klubowe, jak i nadchodzące festiwale w sezonie wiosenno-letnim. W końcówce roku grupa ma zaplanowanych jeszcze kilka pojedynczych występów, w tym swój mini-festiwal pod nazwą LordFest, a następnie ma zamiar zrobić sobie przerwę od koncertowania po kilku latach stałej obecności na scenie związanej z promocją trylogii „OPVS NOIR”. Nie wiadomo póki co, jak długo potrwa ta przerwa. Niejasna jest również kwestia obsadzenia pozycji basisty – pełniący do tej pory tę funkcję Klaas Helmecke w styczniu ze względów zdrowotnych wycofał się z udziału w trasie (jego partie odgrywane są z taśmy) i nie wiadomo, czy nie wycofa się na stałe z działalności grupy.
Z kolei Ad Infinitum pozostanie supportem Lord Of The Last do końca marca – po raz ostatni szwajcarski zespół zaprezentuje się w tym charakterze podczas zaplanowanego na najbliższą niedzielę koncertu w Bukareszcie. W kwietniu z kolei Melissa i jej koledzy ruszają w krótką, headlinerską trasę, obejmującą występy w Niemczech, Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii. Pełna lista nadchodzących koncertów Ad Infinitum znajduje się w TYM MIEJSCU.