Kim Gordon przyjeżdża do Polski

Kim Gordon ogłosiła daty koncertów wiosennej trasy koncertowej. Na trasie znajduje się także Polska. Wiemy kiedy i gdzie artystka wystąpi.


Po ogłoszeniu informacji o wydaniu trzeciego solowego albumu „Play Me”, który ukaże się 13 marca nakładem wytwórni Matador, Kim Gordon ogłosiła daty koncertów w Wielkiej Brytanii i Europie. Bilety są już w sprzedaży

Kim Gordon w Polsce. Gdzie wystąpi?

Trasa koncertowa Kim Gordon zahacza również o Polskę, gdzie artystka wystąpi na dwóch koncertach:

20.04.2026 – Wrocław, CK A2
21.04.2026 – Warszawa, Progresja

Bilety na oba koncerty są w sprzedaży na stronie Live Nation Polska oraz w serwisie Ticketmaster.

Kim Gordon – podstawowe informacje

Tak o artystce piszą największe pisma:

Muzyka to wir shoegaze’owych syntezatorów i napędzających rytm perkusji, na których unosi się Gordon

– Rolling Stone.

Zamglony, piękny (…) głos Gordon nabiera charakteru, który jest znacznie bardziej melodyjny i wrażliwy niż ten, który słyszeliśmy w ostatnich latach

– Stereogum.

Dziwnie rozbrajający

– The Guardian.

Gordon ogłosiła album PLAY ME eterycznym pierwszym singlem „NOT TODAY”. Utwór trafił na playlisty BBC 6 Music i Radio X oraz był grany w BBC Radio 1. W teledysku, wyreżyserowanym przez założycielki marki modowej Rodarte oraz filmowczynie Kate i Laurę Mulleavy, przy zdjęciach autorstwa Christophera Blauvelta, Gordon nosi ręcznie barwioną suknię z jedwabnego tiulu z wczesnej kolekcji Rodarte, wykonaną specjalnie dla niej przez siostry Mulleavy.

W 2019 roku debiutancki solowy album Gordon No Home Record udowodnił, że artystka nadal doskonale wyczuwa awangardowe brzmienia, łącząc avant-rap i footwork ze swoją koncepcyjną sztuką dźwięku. The Collective z 2024 roku był cięższy i jeszcze odważniejszy, prowadzony przez tektoniczny industrialny zgiełk utworu „BYE BYE” — połączenia listy pakowania z wściekłym rapem — i przyniósł jej dwie nominacje do nagrody Grammy.

Reklama

Artystyczna wizja Kim Gordon – balansująca między sztuką a hałasem – z biegiem lat tylko się wyostrzyła, mimo że nieustannie ewoluowała. To model twórczej wolności, który po czterech dekadach wciąż brzmi jak wyzwanie. W 2016 roku, wraz z debiutanckim solowym singlem „Murdered Out”, Gordon rozpoczęła trwającą już niemal dekadę współpracę z producentem Justinem Raisenem (Charli XCX, Sky Ferreira, Yves Tumor), który instynktownie rozumie jej „minimalistyczną, surową” estetykę. Oboje łączy antyestablishmentowe podejście, intuicja i gotowość do ryzyka.  

Jej debiutancki album No Home Record (2019) potwierdził, że artystka pozostaje blisko najbardziej nowatorskich brzmień, łącząc awangardowy rap i footwork z dźwiękową sztuką konceptualną. The Collective z 2024 roku było jeszcze odważniejsze i cięższe brzmieniowo, przynosząc Gordon dwie nominacje do Grammy, m.in. za industrialny, gniewny utwór „BYE BYE”.

Parę słów o ostatnim solowym albumie Kim Gordon

Gordon postrzega swoją muzykę jako obraz współczesnego świata i jego kulturową krytykę. Jej teksty przypominają kolaże z fragmentów codzienności, oddające dezorientację nowoczesnego życia. Play Me, trzeci solowy album artystki, w impresyjny sposób opisuje konsekwencje władzy miliarderów: rozpad demokracji, technokratyczny autorytaryzm i spłycanie kultury przez algorytmy oraz sztuczną inteligencję.  

Album jest zwarty i bezpośredni. Utwory są krótsze, bardziej rytmiczne i beatowe, a współpraca z Raisenem brzmi tu wyjątkowo spójnie. Obok noise’owych korzeni i grunge’owego rapu ery internetu pojawiają się bardziej melodyjne bity oraz motoryczny puls krautrocka.  

Poszczególne utwory odnoszą się do niepokoju społecznego i technologicznego: „No Hands” oddaje nerwową atmosferę współczesności, „Subcon” komentuje samotność życia w erze platform, a „Dirty Tech” dotyka zagrożeń związanych z AI. W „Square Jaw” Gordon uderza w toksyczną męskość Elona Muska, a „ByeBye25” wykorzystuje słowa z listy terminów cenzurowanych przez administrację Trumpa, zamieniając je w gorzki, absurdalny komentarz polityczny.  

Czarny humor i ironia są ważnym elementem albumu – od zdeformowanej próbki rozmowy z lat 90. w „Busy Bee” po utwór tytułowy, zbudowany z nazw playlist Spotify, krytykujący kulturę algorytmów i wygody.  

Mimo wyraźnego spojrzenia na świat w kryzysie, Play Me pozostaje albumem intymnym i emocjonalnym. Gordon wraca tu do bardziej melodyjnego śpiewu, eksplorując temat pragnienia, projekcji i wewnętrznego napięcia. Jej twórczość wciąż pozostaje otwarta, ciekawa i w dialogu z rzeczywistością – bez jednoznacznych odpowiedzi, ale z nieustanną potrzebą poszukiwania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *