„Kiedy zakładam maskę, staję się OST” – Hämatom wracają do Polski z nową siłą, emocjami i ogniem [WYWIAD]

Wyjątkowy wywiad z OST-em z Hämatom. O muzyce po stracie przyjaciela, polskich korzeniach, sile maski i powrocie do Krakowa. „To będzie chyba jeden z najważniejszych koncertów w moim życiu” – mówi bez wahania.

Rok 2025 był dla Hämatom wyjątkowy – wydaliście album Für dich poświęcony pamięci Westa. Jak trudno było wrócić na scenę po jego odejściu i jak fani zareagowali na ten emocjonalny materiał?

Powiedziałbym, że od śmierci Westa 15 sierpnia 2023 roku wszystko jest dla nas wyjątkowe. Jego pożegnalny koncert przed 5000 osób, długie poszukiwania kogoś, kto mógłby nas wzmocnić po jego śmierci. Pierwszy koncert z ROSE na festiwalu NOVA ROCK w Austrii. Album FÜR DICH, który zadedykowaliśmy WESTOWI, a potem ta niesamowita trasa koncertowa promująca album. Wszystkie te rzeczy wiążą się dla nas z tak wieloma emocjami, jak tylko człowiek jest w stanie znieść. Od najgłębszego smutku do wdzięczności i radości – w ciągu ostatnich 2,5 roku przeżyliśmy wszystko.

Nie było łatwo wyjść na scenę bez WESTA i szczerze mówiąc, do dziś nie jest. Nadal bardzo za nim tęsknimy, ale w ROSE znaleźliśmy kogoś, kto ponownie wprowadził radość do naszego życia. Również nasi fani niesamowicie wspierali nas w tym trudnym czasie, a ponadto WEST nadal jest i pozostanie częścią tego zespołu, czy to na scenie, czy w naszych sercach i myślach.

W wywiadach często podkreślasz, że teksty Hämatom mają mocny przekaz społeczny. Jakie tematy najbardziej cię dziś poruszają — i czy nowa rzeczywistość Europy Środkowej inspiruje cię Was pisania kolejnych utworów?

W ciągu 20-letniej historii zespołu zawsze pojawiają się wzloty i upadki. Czasami jedna rzecz zajmuje cię bardziej, czasami przeważają inne myśli. Wszystko to znajduje odzwierciedlenie w naszych tekstach. Kiedy zaczynaliśmy tworzyć muzykę, 100% naszych tekstów miało charakter polityczny. Potem nagle stały się one bardziej autobiograficzne, a podczas całego szaleństwa związanego z koronawirusem mieliśmy ochotę tworzyć głównie piosenki imprezowe, ponieważ tak bardzo tęskniliśmy za normalnością. Obecnie czuję, że nadszedł czas, aby ponownie stać się bardziej politycznym. Aby muzycznie przeciwstawić się wszystkim antydemokratycznym tendencjom i ponownie zwrócić uwagę, że pokój i wolność, które mamy w Europie Środkowej i Zachodniej, nie są czymś oczywistym.

W wielu wywiadach wspominałeś, że urodziłeś się w Polsce i stąd pochodzi twój pseudonim Ost. Czy powrót na polską scenę ma dla ciebie osobisty wymiar?

Dla mnie ten koncert jest spełnieniem marzeń. Było to coś, co znajdowało się na szczycie mojej Bucket-Listy, odkąd w wieku 14 lat zacząłem tworzyć muzykę. Jestem niezmiernie wdzięczny, że mogę teraz doświadczyć tego w tak wyjątkowych okolicznościach. Najpierw jedziemy do obszaru objętego wojną, gdzie od ponad 3 lat odważni ludzie bronią się przed atakiem Putina, a my możemy im dać trochę nadziei, światła i solidarności za pomocą naszych skromnych środków, czyli muzyki. Po tych dwóch z pewnością niezwykle intensywnych koncertach jedziemy do Polski i gramy w Krakowie. W jednym z najpiękniejszych miast świata, w którym regularnie spędzałem czas między 3 a 10 rokiem życia, ponieważ mój dziadek pochodzi z Krakowa i często odwiedzaliśmy moją prababcię i kuzynów. Wiesz, kiedys znałem każdy kamień od dworca kolejowego po dom mojej prababci. Zawsze liczyłem stopnie, kiedy schodziliśmy po schodach z Wawelu do Groty Smoka i bawiłem się nad Wisłą. To będzie chyba jeden z najważniejszych koncertów w moim życiu.

Hämatom od lat konsekwentnie buduje własny świat — maski, kierunki świata, teatralne show. Jak wyglądała ewolucja tego konceptu i czy po tylu latach wciąż czujesz, że maska Ost to także część ciebie?

Posunąłbym się nawet dalej i powiedział, że nigdy nie czułem się tak zjednoczony z moją maską. Szczerze mówiąc, przez pierwsze 10 lat czułem się z nią dość obco, ale potem coraz bardziej się polubiliśmy i teraz nie wyobrażam sobie występów na scenie bez niej. Zauważam też, jak coś się we mnie zmienia, gdy tylko ją zakładam. Staję się odważniejszy, bardziej zdecydowany, konsekwentny. Nagle z Jacka staję się OST. To zawsze bardzo interesująca metamorfoza. Dlatego nasza ewolucja będzie oczywiście trwała dalej. Będzie się rozwijać w różnych kierunkach, których obecnie nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić. W tym zespole nigdy nie brakowało pomysłów i energii, jeśli chodzi o czas ich realizacji.

Od zawsze łączycie metal, industrial i punk z elementami ironii i groteski. Jak myślisz — co sprawia, że właśnie ten miks trafia do tak szerokiej publiczności, nawet poza Niemcami?

Często zadawałem sobie to pytanie i po prostu nie potrafię na nie odpowiedzieć. Myślę, że nie ma drugiego takiego zespołu jak HÄMATOM. Wiem, że wiele zespołów tak twierdzi, ale naprawdę nie znam żadnego, który można by porównać do nas. Robimy to, na co mamy ochotę. Czasami jest to trash metal, czasami hip-hopowy crossover, a innym razem zapraszamy big band i gramy coś w rodzaju jazzu. Być może właśnie to sprawiło, że staliśmy się tak znani poza granicami niemieckojęzycznego świata. Nie możemy być tak bezpośredni jak Rammstein, a mimo to gramy na największych festiwalach w Hiszpanii albo Czechach, a ludzie próbują śpiewać teksty, których nie rozumieją. To naprawdę niesamowite, obserwować to wielokrotnie.

Reklama

Wracacie do Polski z końcówką trasy Für dich. To już nie pierwszy raz — pamiętasz w ogóle, jak wyglądał wasz pierwszy koncert w Polsce? Co się zmieniło od tamtej ekipy do dzisiejszego Hämatom?

Właściwie to dopiero drugi koncert w Polsce. Do tej pory mieliśmy tylko jeden w 2014 roku. Tak więc wiele się zmieniło, może nawet wszystko. Wtedy chłopaki zrobili mi przysługę. Bardzo chciałem zagrać w Polsce, napisałem do około 500 klubów i tylko jeden mały klub w Bielsku-Białej odpowiedział. Możemy przyjechać i zagrać za wstęp. Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to absolutnie nieopłacalne przedsięwzięcie, ale mimo to koledzy z zespołu powiedzieli: „Pieprzyć to, zróbmy to”. Stanęliśmy więc przed około 8 widzami, daliśmy czadu jak nigdy dotąd, potem porządnie się upiliśmy, a następnego dnia wróciliśmy do domu z kacem i około 2000 euro mniej w kieszeni. Nigdy tego nie zapomnę moim chłopakom.

11 lat później jesteśmy w innej fazie naszej kariery. Gramy koncert w ramach trasy i wracamy do Polski z dużo większymi ambicjami, profesjonalizmem i zupełnie inną pozycją. Tylko głód tego koncertu jest taki sam jak w 2014 roku.

Wasze koncerty to widowiska pełne energii, ognia i pirotechniki. Czego mogą się spodziewać fani w Krakowie? Czy planujecie coś specjalnego na ten jedyny występ w Polsce?

Tak, to prawda. Od początku było to dla nas ważne. Show zawsze było ważniejsze niż sam zespół. Nikt nas jeszcze nie znał, ale jeździliśmy na każdy koncert z sześcioosobową ekipą i staraliśmy się wizualnie podkreślić każdy utwór. To samo spróbujemy zrobić w Polsce. Będziemy mieli nasze słynne drum surfing. Na pewno jakieś efekty pirotechniczne i różne inne niespodzianki. Do tego mnóstwo energii, aby zapewnić wszystkim, którzy kupili bilet na ten koncert, niezapomniany wieczór. Żyjemy dla sceny i polscy Freaks poczują to 30 listopada.

Byłam na wszystkich Waszych koncertach na Wacken Open Air, z każdym wiąże się jakaś ekstremalna historia 🙂 Jak wspominasz tamte występy i co wyróżnia atmosferę Wacken na tle innych festiwali?

Wacken jest jak powrót do domu. Jak coroczne spotkanie rodzinne lub, jeszcze lepiej, zjazd klasowy. Wszyscy są spokojni, mili i mają ochotę oddać się muzyce. Kocham ten festiwal za wszystko, czym jest. Za każdy baner, każdą widelec lub serwetkę z logo, za każdą płonącą głowę. Główną atrakcją festiwalu jest festival, a nie same zespoły. Na innych festiwalach są z pewnością silniejsze Line-upy, ale nigdzie nie ma takiej spójności i atmosfery jak na Wacken.

Jeśli chodzi o nasze występy, to chciałbym podkreślić koncert w 2022 roku. Pierwszy raz na głównej scenie jako współgłówna gwiazda przed 80 000 ludzi był niesamowity. Zszedłem ze sceny i przez 10 minut płakałem, ponieważ byłem tak przytłoczony tym wszystkim. Mały Niemiec polskiego pochodzenia, który w 1989 roku w wieku 10 lat wraz z rodzicami i bratem opuścił swoją ojczyznę w nocnej akcji, stoi teraz na scenie największego festiwalu metalowego na świecie. To wtedy do mnie dotarło.

Po koncercie w Krakowie kończycie intensywny rok. Co dalej? Czy 2026 przyniesie nową muzykę, czy raczej czas na chwilę oddechu po 20 latach w drodze?

Nie do końca. Pod koniec roku wyruszymy ponownie w małą trasę koncertową po Niemczech. Między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem wyruszymy w trasę z naszym własnym festiwalem „Dämonentanz”. To samo powtórzymy na początku roku w Austrii, a następnie przygotujemy się do największej trasy koncertowej w naszej historii, która odbędzie się jesienią 2026 roku. Jak więc widzisz, nie tracimy jeszcze energii, mamy ochotę i nie mamy czasu na odpoczynek. I to jest bardzo dobrze!

Hämatom w Krakowie – data, miejsce, bilety

Grupa Hämatom zagra 30 listopada w Krakowie. Koncert odbędzie się w klubie Kwadrat. Bilety: https://www.biletomat.pl/bilety/hamatom-krakow-83143

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *