Niepokojące informacje dotarły do fanów Bon Jovi z Nowego Jorku. Przedostatni koncert zespołu w ramach rezydencji w Madison Square Garden zakończył się znacznie wcześniej, niż planowano, czego powodem były problemy zdrowotne Jona Bon Joviego. Jak później przekazał przedstawiciel grupy, wokalista zmaga się z infekcją zatok.
Pierwsze sygnały, że z głosem lidera Bon Jovi dzieje się coś niepokojącego, pojawiły się już podczas koncertu w minioną niedzielę (19 lipca). Wówczas zespół skrócił setlistę o trzy utwory, a wśród fanów zaczęły pojawiać się przypuszczenia, że Jon walczy z chorobą. Po znakomitym występie z 21 lipca wydawało się jednak, że najgorsze ma już za sobą i wraca do pełnej dyspozycji.
Czwartkowy koncert rozwiał te nadzieje. Od pierwszych utworów było słychać, że wokalista ma duże problemy z głosem – śpiewał z wyraźnym wysiłkiem, a jego wokal momentami tracił siłę i stabilność. Świadkowie wydarzenia relacjonowali, że Jon kilkukrotnie przepraszał publiczność za swoją dyspozycję. W pewnym momencie zwrócił się również do internetowych krytyków, mówiąc: „Do wszystkich internetowych trolli… macie to, czego chcieliście. Gratulacje!”. Z relacji fanów wynika, że artysta był wyraźnie przybity całą sytuacją i bardzo ciężko przeżywał konieczność wcześniejszego zakończenia koncertu.
Jednym z najbardziej emocjonalnych momentów wieczoru było niespodziewane pojawienie się na scenie Pata Monahana z zespołu Train. Gdy Jon Bon Jovi zdał sobie sprawę, że nie będzie w stanie samodzielnie dokończyć „Livin’ on a Prayer”, poprosił go o wsparcie. Monahan natychmiast dołączył do niego, początkowo śpiewając do tego samego mikrofonu, zanim obsługa techniczna zdążyła dostarczyć mu własny. Wspólnie z blisko 20 tysiącami fanów zgromadzonych w Madison Square Garden doprowadzili utwór do końca, tworząc jeden z najbardziej poruszających momentów całego koncertu. Po zakończeniu piosenki Jon przeprosił publiczność i przyznał, że nie jest w stanie kontynuować występu na poziomie, którego oczekuje od siebie i którego oczekują jego fani.
Przed opuszczeniem sceny wokalista poinformował zgromadzonych, że nie rozmawiał jeszcze z organizatorami wydarzenia, ale poprosił wszystkich o zachowanie biletów. Zapowiedział jednocześnie, że zespół będzie chciał wynagrodzić fanom skrócony koncert – niewykluczone, że stanie się to w formie dodatkowego występu lub innego rodzaju rekompensaty.
Pełen zapis ostatnich chwil koncertu można zobaczyć poniżej:
Po zakończeniu koncertu przedstawiciel Bon Jovi oficjalnie potwierdził, że przyczyną problemów była infekcja zatok. To wyjątkowo niefortunny moment dla muzyka, który dopiero w tym roku powrócił na scenę po kilkuletniej przerwie związanej z operacją struny głosowej i długą rehabilitacją. Przed rozpoczęciem Forever Tour Jon Bon Jovi wielokrotnie podkreślał, że odzyskał sprawność i jest gotowy ponownie regularnie koncertować.
Mimo rozczarowania skróconym występem, w mediach społecznościowych przeważają głosy wsparcia dla wokalisty. Wielu fanów podkreśla, że znacznie bardziej niż utracona część koncertu poruszył ich widok załamanego artysty, który do samego końca próbował dać z siebie wszystko. Teraz wszyscy mają nadzieję, że kilka dni odpoczynku pozwoli Jonowi szybko wrócić do pełni sił.
Na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy zaplanowany na 26 lipca finałowy koncert nowojorskiej rezydencji Bon Jovi odbędzie się zgodnie z harmonogramem. Organizatorzy zapowiedzieli, że wkrótce przekażą kolejne informacje dotyczące planowanego występu.
Przypomnijmy, że już na przełomie sierpnia i września Bon Jovi ma zawitać na Wyspy Brytyjskie, gdzie zaplanowane jest pięć koncertów: kolejno w Edynburgu (28 sierpnia), Dublinie (30 sierpnia) i Londynie (4, 6 i 9 września). Jeśli te koncerty dojdą do skutku, będą jedynymi tegorocznymi występami zespołu w Europie.