Pochodzący z Kolbuszowej Iron Head zagrali w krakowskim Gwarku. Koncert ten był jednym z koncertów promujących najnowsze wydawnictwo grupy „Teraz albo nigdy”. Grupie Iron Head towarzyszyły zespoły DethOps oraz My Own Abbys.
Trasa koncertowa grupy Iron Head „Teraz Albo Nigdy Tour Cz I” 15 listopada zawitała do Krakowa. Klub Gwarek był wypełniony szczelnie ludźmi. Grupie Iron Head towarzyszyły dwa supporty, o czym w dalszej części.
DethOps rozpoczęli sobotni wieczór
Grupę DethOps pierwszy raz widziałem w mało reprezentatywnym miejscu (grali w Suchej Beskidzkiej wraz z M’Rock i Overdrive), wtedy jeszcze w sześcioosobowym składzie. Wtedy zespół zwrócił wyraźnie mą uwagę, lecz na premierę debiutanckiego albumu nie dotarłem (koncert w piątek, gdzie przejechanie do Suchej Beskidzkiej byłoby zbyt czasochłonne). W zamian za to doczekałem się koncertu DethOps w Krakowie. Od tamtej pory zmienił się nieco skład. Grupa posiada nowego i zarazem bardzo charyzmatycznego wokalistę, ale nie posiadają już klawiszowca. Jest nieco mniej teatralnie na scenie jak w Suchej Beskidzkiej, ale zespół sporo zyskał dzięki nowemu wokaliście. Okazało się, że ludzie dość dobrze kojarzą tą nazwę zespołu.

















My Own Abyss zagrali jako drudzy
Drugim zespołem sobotniego wieczoru był My Own Abbys. Na scenie tylko czworo muzyków, podesty oraz sample odtwarzane z laptopa. Brzmieniowo twórczość nawiązywała nieco z jednej strony do Transgresji, a z drugiej trochę mi przypominało warszawski Sunsmoke. Było bardzo żywiołowo, a klub już wtedy mocno wypełnił się ludźmi. Zespół zainstalował mnóstwo gadżetów na scenie: trzy podesty na froncie i cała masa oświetlenia z tyłu sceny. Dzięki temu otrzymaliśmy całkiem niezłe widowisko połączone ze znakomitą interakcją zespołu z widownią.


















Iron Head główną gwiazdą wieczoru
Zespół Iron Head powrócił do Krakowa po około roku przerwy. Wcześniej występowali nawet i sześć razy w ciągu jednego roku. Jednak warto było czekać. Tak częste występy sprawiły, że jak się okazało – zespół ma całkiem sporo wiernych fanów. Kto wie, czy następnym razem nie powinno się wynająć większego klubu (np. Zaścianek). Było bardzo żywiołowo. W jednym z utworów mieliśmy duet na froncie sceny, który po chwili przeszedł w prawdziwy żywioł. Usłyszeliśmy utwory z najnowszego wydawnictwa – w końcu trasa promowała najnowszy album grupy.



















