Historyczny koncert Metalliki w Chorzowie. Stadion Śląski pękał w szwach

Metallica wróciła na Stadion Śląski po 18 latach i ustanowiła nowy rekord frekwencji w Polsce. Koncert w ramach trasy M72 World Tour (M72WorldTour) zgromadził 88 656 fanów, a jednym z najgłośniejszych momentów wieczoru okazało się wykonanie „Chcemy być sobą” zespołu Perfect.

Metallica wystąpiła 19 maja 2026 roku na Stadionie Śląskim w ramach trasy M72 World Tour, promującej album „72 Seasons” z 2023 roku. Według danych Urzędu Miasta Chorzowa koncert zgromadził 88 656 osób i ustanowił nowy rekord frekwencji stadionu, a także rekord największego wydarzenia stadionowego w historii Polski. Organizatorem wydarzenia było Live Nation Polska.

Metallica Chorzów 2026. Rekord frekwencji na Stadionie Śląskim

Trasa M72 World Tour trwa już czwarty rok, a europejska część tournée obejmuje w 2026 roku 16 stadionowych koncertów zaplanowanych na maj, czerwiec i lipiec. Obok Metalliki podczas europejskich występów pojawiają się Pantera, Gojira, Knocked Loose oraz Avatar. W Chorzowie przed amerykańską grupą zagrały Gojira i Knocked Loose. Był to 15. koncert Metalliki w Polsce i jednocześnie powrót zespołu na Stadion Śląski po 18 latach. Muzycy wrócili również do miejsca swojego historycznego występu podczas Monsters of Rock w 1991 roku, gdzie grali razem z AC/DC i Queensryche.

Klasyczny początek

Najpierw zabrzmiało „It’s a Long Way to the Top (If You Wanna Rock 'n’ Roll) AC/DC, a po nim doskonale wszystkim fanom Metalliki znane intro „The Ecstasy of Gold” Ennio Morricone z fragmentami filmu „Dobry, zły i brzydki” na telebimach. Zabrzmiało, jak zwykle, potężnie, wywołując wręcz ogłuszający aplauz. Chwilę później na scenie pojawili się James Hetfield, Kirk Hammett, Lars Ulrich i Robert Trujillo, otwierając występ jednym ze swoich wielu klasyków w dorobku, „Creeping Death” (podobnie, jak 18 lat wcześniej). Zaraz po nim kolejny evergreen z „Ride The Lightning”, „For Whom the Bell Tolls” (również jak 18 lat wcześniej na Śląskim!), który od pierwszych minut wywołał potężną reakcję publiczności.

Dalej jednak nie było już tytułowego numeru z dwójki jak blisko dwie dekady wcześniej. Po raz kolejny podczas tegorocznej odsłony M72 World Tour zespół wykonał „Of Wolf and Man” i zaraz potem „The Memory Remains” z niezapomnianą wokalizą Marianne Faithfull odśpiewaną chóralnie przez tysiące fanów. Po raz pierwszy na trasie, chyba dość niespodziewanie dla większości fanów, Metallica wykonała „The Day That Never Comes” z „Death Magnetic” (18 lat wcześniej na jeszcze starym Stadionie Śląskim rolę tak sporej niespodzianki pełnił numer „Devil’s Dance”).

Temperatura występu nie spadała ani na minutę, za to tempo było mistrzowsko zarządzane przez zespół. Po spokojniejszym „The Unforgiven” ponownie wzrosło za sprawą porywającego „Fuel” z ognistymi efektami specjalnymi, po którym James retorycznie zapytał fanów, czy lubią ten numer i sam przyznał, że również go lubi. Wspomniany, niespodziewany „The Day That Never Comes” Kirk Hammett rozbudował długim gitarowym solem. Takich solówek w trakcie wieczoru miał jeszcze parę.

W setliście znalazło się sześć kompozycji z „Czarnego Albumu”, natomiast ostatnia studyjna płyta Metalliki, „72 Seasons”, reprezentowana była wyłącznie przez kawałek „Lux Æterna”. Do ostatniego albumu nawiązywał również charakterystyczny żółty zestaw perkusyjny Larsa Ulricha.

Reklama

Scena została przygotowana w charakterystycznym dla trasy układzie z okrągłym wybiegiem, z kilkoma mikrofonami po przeciwległych końcach i zestawami perkusyjnymi. W centralnej części znajdowała się niewielka grupka wyselekcjonowanych fanów, a nad stadionem postawiono osiem ogromnych ekranów. Znany z bycia doskonałym frontmanem i konferansjerem James Hetfield powiedział, że Metallica w Polsce zawsze czuje się, jak w rodzinie i podziękował fanom za wyjątkowe przyjęcie. Rzecz jasna wywołując burzliwe owacje. Nie była to jednak przesada lub tania kurtuazja. Od swojej pierwszej wizyty w 1987 roku Metallica jest w Polsce uwielbiana, co pokazał każdy z dotychczasowych koncertów kapeli.

Wokalista żartował, że zespół gra już od 45 lat, a mimo to pod sceną zebrało się niemal 90 tysięcy ludzi. James sprawdził, kto widzi Metallicę po raz pierwszy (podniosło się naprawdę sporo rąk), a kto zespół widział wcześniej (również spora grupa). Dodał też, że to właśnie publiczność sprawia, iż grupa wciąż może spełniać swoje marzenia. „I have the best job in the world” – wykrzyczał w pewnym momencie James. Na pewno wielu chętnie by się z nim zamieniło, zwłaszcza jeśli chodzi o dochody, aczkolwiek nie zapominajmy o turbulencjach, jakich w życiu Amerykanin doświadczył. Tego wieczoru nie miały one jednak najmniejszego znaczenia. Liczyła się jego wielka charyzma i świetna forma wokalna.

Metallica zagrała Perfect. „Chcemy być sobą” na Stadionie Śląskim

Jednym z najbardziej komentowanych momentów koncertu był tradycyjny występ Roberta Trujillo i Kirka Hammetta. Robert powiedział ze sceny, że w Polsce powstaje mnóstwo świetnej muzyki. Chwilę później razem z Kirkiem Hammettem wykonali „Chcemy być sobą” zespołu Perfect. Tysiące osób natychmiast zaczęły śpiewać klasyk polskiego rocka razem z zespołem. Ciekawe, jak zareagują na informacje o tym wydarzeniu Zbigniew Hołdys i Grzegorz Markowski?

Metallica od kilku lat podczas koncertów wykonuje lokalne utwory charakterystyczne dla krajów, w których występuje. W Polsce wcześniej muzycy sięgnęli po „Wehikuł czasu” zespołu Dżem podczas koncertu w Tauron Arenie Kraków 28 kwietnia 2018 roku, po „Sen o Warszawie” Czesława Niemena na PGE Narodowym 21 sierpnia 2019 roku oraz „Kocham cię kochanie moje” zespołu Maanam podczas poprzedniego koncertu w Polsce, 7 lipca 2024 roku na PGE Narodowym.

W drugiej części koncertu usłyszeliśmy chyba najsłynniejszą metalową balladę ever, „Nothing Else Matters”, dodatkowo rozświetloną tysiącami świateł telefonów, a po niej między innymi kapitalnie wykonany „One”, „Seek & Destroy” oraz porywający „Master of Puppets”, jedyny reprezentant tak samo zatytułowanego klasycznego, wybitnego albumu Metalliki. Był to przedostatni utwór tego wieczoru, który zakończył, podobnie, jak w Bukareszcie i Atenach, „Enter Sandman” z chóralnie odśpiewanym przez fanów refrenem. Klimat koncertu (ta meksykańska fala na kilkanaście minut przed koncertem na długo zostanie w mojej pamięci), oprawa, znakomita forma muzyków złożyły się na absolutnie wyjątkowe wydarzenie, które długo będzie pamiętane i komentowane.

Co ciekawe, na stronie zespołu już można składać zamówienia (pre-order) na zapis chorzowskiego koncertu! Może to i muzyczna korporacja, może i nienajtańsza, ale nie można im odmówić, że nie myślą o swoich fanach i nie dbają o nich. Dowód zresztą mieliśmy jeszcze podczas koncertu, kiedy to James zadedykował jeden z utworów Kacprowi, chłopcu walczącemu z nowotworem i podopiecznemu jednej z fundacji. James powiedział ze sceny, że razem z fanami pokonają raka. W odpowiedzi, oczywiście owacje.

Bisów nie było, jednak muzycy przez dłuższą chwilę pozostali na scenie, rozdając fanom kostki gitarowe i pałeczki perkusyjne. Publiczność długo nie chciała opuszczać stadionu. Również zgodnie z wieloletnią tradycją, każdy z muzyków Metalliki pożegnał się publicznością. Tak samo, jak przez 18 laty, ostatni wypowiedział się Lars i podobnie jak wtedy zapowiedział, że na Metallicę polscy fani nie będą musieli zbyt długo czekać. Dwa lata później, w 2010 roku, sprezentowali fanom pierwszy ever koncert Big 4 thrash metalu w Warszawie. Ciekawe czy coś specjalnego przygotują na kolejną wizytę w Polsce? Czekamy z niecierpliwością na ogłoszenia.

Setlista Metalliki w Chorzowie 19 maja 2026

  1. Creeping Death
  2. For Whom the Bell Tolls
  3. Of Wolf and Man
  4. The Memory Remains
  5. Lux Æterna
  6. The Unforgiven
  7. Fuel
  8. Kirk and Rob Doodle („Chcemy być sobą” zespołu Perfect)
  9. The Day That Never Comes
  10. Wherever I May Roam
  11. Nothing Else Matters
  12. Sad but True
  13. One
  14. Seek & Destroy
  15. Master of Puppets
  16. Enter Sandman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *