Heidevolk wraca do Polski na Heidenfest 2026. „Każdy z zespołów ma dziś do opowiedzenia nową historię”

Heidevolk wraca do Polski w ramach trasy Heidenfest 2026, jednej z najważniejszych europejskich tras folkmetalowych. Holenderski zespół, znany z potężnych podwójnych wokali, tekstów śpiewanych w języku niderlandzkim oraz silnego zakorzenienia w historii i mitologii, zagra cztery koncerty w Polsce u boku Korpiklaani, Finntroll, Trollfest oraz The Dread Crew of Oddwood.

Po intensywnym roku 2025, który przyniósł zakończenie trasy Paganfest oraz dalsze prace nad nowym materiałem, Heidenfest stanowi dla Heidevolk naturalny kolejny krok – zarówno podsumowanie ostatnich lat koncertowych, jak i wyraźny sygnał tego, co dopiero nadchodzi.

Po Paganfest 2025 wspominaliście, że kończycie proces pisania nowego albumu. Na jakim etapie jest obecnie materiał i co okazało się największym wyzwaniem w tym cyklu twórczym?

Jacco: Mamy kilka naprawdę dobrych pomysłów, z których część można niemal uznać za ukończone. Wciąż jednak nie jesteśmy na finiszu. Miniony rok okazał się dość burzliwy, zwłaszcza na płaszczyźnie osobistej dla niektórych z nas, co momentami utrudniało pracę. Postanowiliśmy też pisać album w pełnym, sześcioosobowym składzie, a gdy każdy wnosi coś z zupełnie innej strony, wymaga to sporo szlifowania, przepychania i układania wszystkiego w całość. Jedno jest pewne – doprowadzimy ten proces do końca.

Heidenfest powraca z wyjątkowo mocnym i różnorodnym składem. Z waszej perspektywy – co odróżnia tę trasę pod względem atmosfery i energii od Paganfest?

Rowan: Nie sądzę, żeby różnic było bardzo wiele. Zarówno Paganfest, jak i Heidenfest to trasy z silnym składem, opartym na zespołach obecnych w gatunku od jego wczesnych lat. Połączenie takich formacji jak Korpiklaani, Finntroll, Heidevolk i inni nie zdarzało się od naprawdę bardzo dawna. Oczekiwania są więc wysokie – i słusznie – bo nie tylko przenosimy słuchaczy do dawnych czasów, ale każdy z zespołów ma dziś do opowiedzenia nową historię.

Wspominaliście o utworach, których nie udało się zagrać podczas Paganfest. Jak podchodzicie do setlisty na Heidenfest – będzie bardziej oparta na klasykach czy nowszym materiale?

Jacco: Zawsze staramy się łączyć to, czego – naszym zdaniem – publiczność chce słuchać po raz kolejny, z utworami, które sami szczególnie lubimy grać. Tym razem nie jest inaczej. Przy ograniczonym czasie koncertu musieliśmy dokonywać bardzo świadomych wyborów. Można spodziewać się starszych numerów, nowszych kompozycji oraz kilku niespodzianek.

Podczas pierwszych koncertów trasy Finntroll zastąpi Moonsorrow. Czy to zmienia ogólny przebieg wieczoru i czy wpływa w jakiś sposób na wasze decyzje dotyczące setlisty?

Jacco: Nie sądzę, choć przyznaję, że tak naprawdę przekonamy się o tym dopiero na koncertach. Jestem jednak spokojny o atmosferę – wieczór powinien płynąć jak rogi wypełnione miodem pitnym i piwem. Nasz set jest przygotowany właśnie na taki klimat.

Korpiklaani i Finntroll często określane są mianem filarów sceny folk metalowej. Jak wspólna trasa z zespołami o tak długiej historii wpływa na relacje na scenie i poza nią?

Reklama

Jacco: Z mojego doświadczenia wynika, że tworzymy jedną wielką rodzinę – zarówno na scenie, jak i poza nią. Graliśmy już wcześniej z obiema kapelami i zawsze była to świetna zabawa. Bractwo pagan metalowe działa po obu stronach sceny, a rywalizacja praktycznie nie istnieje.

Heidevolk jest silnie kojarzony z tekstami w języku niderlandzkim oraz tematyką historyczno-mitologiczną. Czy grając dla międzynarodowej publiczności, czujecie potrzebę większego tłumaczenia sensu utworów ze sceny?

Jacco: Niekoniecznie. Uważam, że przekaz utworu nie opiera się wyłącznie na tekście, ale także na czymś znacznie mniej oczywistym – samej muzyce. Owszem, czasem sięgamy po język angielski, ale robimy to głównie po to, by zachęcić słuchaczy do odkrywania naszego niderlandzkiego dziedzictwa i sięgania po utwory w ojczystym języku. To nadal nasza preferowana forma, bo właśnie w języku ojczystym przekaz jest najpełniejszy.

Polska część Heidenfest obejmuje cztery koncerty w czterech różnych miastach. Co wyróżnia polską publiczność i czy planujecie różnice pomiędzy tymi występami?

Rowan: Bardzo cieszymy się na cztery koncerty w Polsce. Polska publiczność ma w sobie coś wyjątkowego – wieczory są bardziej intensywne. Ludzie są bardziej surowi, dzicy, a jednocześnie bardzo zaangażowani i chętni do ruchu. To idealnie pasuje do naszej muzyki i zawsze z radością tu wracamy. Sety postaramy się utrzymać spójne, ale energia będzie narastać z każdym dniem – zobaczycie.

Przy udziale zespołów takich jak Trollfest i The Dread Crew of Oddwood trasa oferuje dużą różnorodność stylistyczną. Jak utrzymujecie własną tożsamość w tak zróżnicowanym pakiecie?

Jacco: Heidevolk robi to, co zawsze. Mamy własny styl i dzięki temu wyraźnie zaznaczamy swoją niszę na scenie folk metalowej. Różnorodność jest solą życia, a przy tak zróżnicowanym festiwalu objazdowym każdy znajdzie coś dla siebie.

Po intensywnym roku 2025 pełnym tras i festiwali – jak dbacie o głos i kondycję fizyczną podczas długich tournée?

Jacco: Dla mnie kluczowy jest odpoczynek między koncertami. Dawno rzuciłem palenie, piję z umiarem i staram się utrzymywać formę poprzez choćby minimalną aktywność fizyczną. Na trasie łatwo utknąć w dusznych backstage’ach, jedząc byle co, ale zawsze można też wyjść na spacer czy się poruszać. Staram się jeść w miarę zdrowo, a na trasie to ma jeszcze większe znaczenie. No i codzienna porcja witamin.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *