Glamrockowa noc w Newcastle-under-Lyme z Midnite City i Nasty Ratz [ZDJĘCIA]

W miniony piątek Newcastle-under-Lyme stało się na jeden wieczór miejscem obowiązkowym dla angielskich fanów hair metalu. Na scenie kameralnego klubu The Rigger w tym niewielkim miasteczku nieopodal Stoke-on-Trent wystąpiły zespoły Midnite City i Nasty Ratz, dostarczając publiczności solidną dawkę gitarowej energii i chwytliwych refrenów w duchu melodyjnego rocka rodem z lat osiemdziesiątych!

Czasami warto wyrwać się wcześniej z „dziennej” pracy, odstać swoje w najdłuższej kolejce na najmniejszym lotnisku w Polsce, spędzić 2,5 godziny w samolocie i kolejne 90 minut w pociągu, by dotrzeć na miejsce kwadrans przed startem wyczekiwanego od dawna koncertu. Właśnie tak wyglądał mój ostatni piątek – jeszcze o 15:00 byłem w Bydgoszczy, a zaledwie kilka godzin później z aparatem w dłoni skakałem pod sceną w maleńkim klubie w samym sercu Anglii, dzięki płynącym ze sceny dźwiękom mając wrażenie, że właśnie cofnąłem się w czasie o dobre czterdzieści lat.

Zespół Midnite City powstał w 2017 roku w Nottingham z inicjatywy ówczesnego frontmana Tigertailz, Roba Wylde’a. Od tamtej pory grupa wydała pięć albumów i zagrała mnóstwo koncertów, dzięki którym dorobiła się stale rosnącego grona fanów rozsianych po całym świecie. Niestety, choć ta formacja i jej muzyka stworzone są do wielkich aren, na razie grają przede wszystkim w niewielkich klubikach – sorry, taki mamy klimat, że doskonała muzyka ma trudności z dojściem do mainstreamu. Nie, żebym miał coś przeciwko takim lokalom, jak The Rigger – z całą ich otoczką starych, przesiąkniętych rockiem pubów, w którym wykuwały się tak legendarne kapele, jak Iron Maiden czy Judas Priest – jednak Midnite City naprawdę zasługuje na to, by już grać trasy koncertowe na dużych, porządnie oświetlonych scenach. Może kiedyś…

Nasty Ratz – support prosto z Czech

Wieczór otworzyła czeska formacja Nasty Ratz, która sama siebie określa jako nieślubne dziecko KISS i Guns N’ Roses. Co ciekawe, ten praski zespół przed dwoma laty wystąpił w toruńskim klubie Pamela, zaledwie godzinę drogi od mego domu – tymczasem zobaczyłem ich na żywo po raz pierwszy na angielskiej ziemi! Ich set był intensywny i różnorodny – od bardziej surowych, hardrockowych numerów („Circus”) po utwory z wyraźnie zaznaczonymi, melodyjnymi refrenami („Poetic Justice”). Zespół ma interesującą prezencję sceniczną, stanowiącą nietypową mieszankę glam rocka i cyganerii, a wokalista Jake Widow co rusz wyrzuca w sufit zielone wiązki lasera.

Choć z początku pod sceną było sporo wolnego miejsca, sala stopniowo zapełniała się, a publiczność z coraz większym zaangażowaniem uczestniczyła w występie Nasty Ratz. Czescy muzycy poruszali się po scenie z dużą swobodą, a bijąca z nich energia udzielała się publiczności, która cieszyła uszy chwytliwymi refrenami i świetnymi solówkami gitarowymi. Występ zakończył się wspólnym odśpiewaniem utworu „Stay Lazy”, który znakomicie rozgrzał zgromadzonych przed show gwiazdy wieczoru.

Midnite City – hair metal wciąż żyje i ma się dobrze!

Po krótkiej przerwie technicznej nadszedł czas na Midnite City i ich występ w ramach krótkiej trasy Bite The Bullet UK Tour, promującej wydany w listopadzie najnowszy album tego zespołu. Mimo niedawnej kontuzji frontmana Roba Wylde’a (złamanie żeber), która spowodowała przesunięcie trasy o dwa miesiące, zespół wszedł na scenę z pełnym impetem. Już otwierający numer „Live Like Ya Mean It” rozpalił publikę i szybko wciągnął wszystkich we wspólne śpiewanie, co stało się znakiem rozpoznawczym całego występu. Klasyczne ejtisowe brzmienie, mocne gitarowe riffy i bogate partie klawiszy stworzyły klimat, przy którym fanom trudno było stać bez ruchu.

Midnite City zaprezentowali mieszankę materiału z najnowszej płyty „Bite The Bullet” oraz starszych hitów, co sprawiło, że koncert był zarazem podróżą w czasie, jak i celebracją ich muzycznej ewolucji. Fani entuzjastycznie zareagowali zwłaszcza na takie kawałki jak „Atomic” – przy którym nie dało się nie unieść pięści w górę – oraz kończący podstawową część seta, emocjonalny „Seeing Is Believing”, kiedy to muzycy zaprosili do wspólnego śpiewania cały klub. Na mocny bis wybrali zaś utwory, które Rob określił mianem hymnów Midnite City – „Give Me Love” i „We Belong” – pozostawiając fanów w euforii i chyba lekkim poczuciu niedosytu po zakończeniu 80-minutowego seta. Jeśli rzeczywiście ktoś liczył na dłuższy koncert, musi chyba poczekać do czasu, aż kontuzje Roba będą w pełni wyleczone – póki co musiał się zadowolić długimi pogawędkami i możliwością wychylenia wspólnego Guinnessa z członkami zespołu po zakończeniu występu. W sumie, warto to docenić, bo nie każdy zespół poświęca tyle czasu i wysiłku na budowanie więzi ze swoimi fanami, co Midnite City ze swoją… Midnite Army!

Dalsze plany Midnite City

Przed Midnite City bardzo aktywny rok. Już 20 lutego zespół wystąpi na koncercie w mieście Cannock nieopodal Birmingham. W ciągu roku ma zaplanowanych kilkanaście innych występów w Wielkiej Brytanii, w tym co-headlinerską trasę z australijskim zespołem Sister Doll. Poza granicami Zjednoczonego Królestwa fani będą mogli zobaczyć Midnite City także na festiwalach w Niemczech, Szwecji i Szwajcarii. Pełną, aktualną listę koncertów znaleźć można na stronie www.midnitecity.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *