Na przełomie lutego i marca odbyła się krótka co-headlinerska trasa „Double Headliner Tour” grup Millenium i Galahad. Ostatnim przystankiem tej trasy były Piekary Śląskie i klub Andaluzja.
Trasa headlinerska grup Galahad i Millenium była zapowiadana od jakiegoś czasu. Frekwencja w Piekarach Śląskich dopisała – zajęte były wszystkie miejsca siedzące, a część osób stała.
Millenium zagrali w Piekarach Śląskich
Punktualnie o 19 z głośników popłynęły dźwięki intra. Po chwili na scenie zainstalował się zespół Millenium w podstawowym składzie (bez dodatkowych muzyków, jak to miało miejsce w ubiegłym roku). Rozpoczęli utworem „Embryo” – jedną z najdłuższych kompozycji w dorobku zespołu. Później otrzymaliśmy przekrój przez całkiem spory dorobek grupy. Najstarszą kompozycją zagraną na koncercie był „Drunken Angels”. Choć utwór ten na płycie ukazał się dopiero w 2004 roku, kompozycja powstała dużo wcześniej (jako „Nakarmieni massmediami” – zapowiedziane, że ma więcej lat niż wokalista). W utworze „Madman” zabrakło niestety kaftanu bezpieczeństwa, który zwykle do tego utworu zakładał wokalista (zarówno przed laty Łukasz Gall, jak i w Toruniu 2022 Dawid Lewandowski), przez co utwór nieco stracił na dramaturgii. Znalazło się też miejsce na utwór instrumentalny – tytułowy z płyty „Reincarnations”, a także na radiowy „przebój” z tej płyty, czyli „Light Your Cigar”. Na koniec jeszcze bis oraz pamiątkowe zdjęcie z publicznością.



















Galahad wystąpił w Piekarach Śląskich
Nadeszła godzina 21 i z głośników popłynęły dźwięki intra. Po chwili za perkusją zasiadł Spencer Luckman, a po chwili pozostali instrumentaliści wkroczyli na scenę. Zaraz okazało się, że scena dla Galahad była nieco lepiej oświetlona niż dla Millenium. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Po krótkiej chwili do grupki muzyków dołączył Stuart Nicholson. Rozpoczęli swój występ utworem „Guardian Angel„. Stu wdawał się w interakcje zarówno z zespołem, jak i z fanami, którzy w niewielkiej grupce podeszli pod samą scenę. Szczególnie najmocniej pod sceną szalała pewna para z pierwszego rzędu widowni, a potem także pewien jegomość w podeszłym wieku. Po chwili w publiczność ruszył basista Mark Spencer. Niektórzy wykorzystali ten moment na wspólne robienie zdjęć. Wokalista również nie pozostawał dłużny i zdarzało się też jemu ruszyć w publiczność. Z racji tego, że zespół posiada w repertuarze długie i mocno rozbudowane kompozycje, to 10 utworów zajęło niemal 2 godziny muzyki. Można było usłyszeć takie utwory, jak „Empires Never Last„, „The Last Great Adventurer„, czy „This Life Could Be My Last„. Utwór „Room 801” był zapowiedziany jako utwór z debiutanckiego albumu. Zagrany po nim „Ghost of Durtal” Stu Nicholson zapowiedział, że pochodzi z naszej kasety wydanej przed debiutanckim albumem, a na CD dopiero w 1993 roku (In The Moment of Complete Madness). Ostatnim zagranym podczas koncertu utworem był „The Long Goodbye„. Na bis zespół wykonał „Seize The Day„.




























