Epica podbiła Warszawę. Fantastyczny występ w stolicy

Wtorkowy wieczór upłynął w Warszawie pod znakiem ciężkiej muzyki. W ramach trasy koncertowej Arcane Dimensions Tour 2026 na warszawski Torwar zawitały dwie znane i lubiane w Polsce kapele, a mianowicie – eklektyczne Amaranthe oraz symfoniczna Epica. Wsparcie i rozgrzewkę zapewniła ex-wokalistyka Delain czyli Charlotte Wessels z zespołem The Obsession.

Wspólna trasa koncertowa Epica oraz Amaranthe „Arcane Dimensions Tour 2026” jest o tyle szczególna, że zespoły wymieniają się kolejnością występów. W dwóch, poprzedzających koncert warszawski, występach w Finlandii, pierwszeństwo przypadło Amaranthe, na koncercie w Polsce na prowadzenie wyszła Epica. Gwiazdy wydarzenia były wspierane przez Charlotte Wessels z zespołem The Obsession.

Po gorącym i energetycznym występnie Amaranthe i krótkiej przerwie technicznej na zmianę scenografii, na scenie pojawiła się Epica.
Już pierwszy utwór „Apparition” zwiastował wyraźną zmianę nastroju – przygaszone światła, scena zamieniona w ekran filmowego intro z projekcjami, nowa „ożywiona” scenografia.
Epica od pierwszej minuty wciągnęła nas spójną, niemal teatralno-filmową narrację koncertu. W centrum spektaklu znajdowała się oczywiście Simone Simons. Prześliczna wokalistka operuje czystym, stabilnym głosem z bezproblemową kontrolą nad tonem i dynamiką. Dostaliśmy wokalny przekrój od delikatnych i nastrojowych partii do pełnych, operowych fraz. Podkreślić należy świetny kontakt z publicznością, choć bardziej „dostojny” niż bezpośredni. Nic jednak nie stało na przeszkodzie rozpoczęcia fantastycznej imprezy.

Zespół brzmi bez zarzutu, potęga symfonicznego metalu z pełnymi, ciekawymi aranżacjami, wyrazistą perkusją, ciężkimi riffami gitarowymi i wyraźnymi partiami orkiestralnymi. Całość podkreśla mezzosopran Simone Simons oraz partie growlowe Marka Jansena. Epica zaserwowała nam precyzyjnie przemyślany i fantastycznie wykonany występ zbudowany głównie wokół ostatniego albumu „Aspiral”. Dopełnieniem muzyki były projekcje wizualne dopasowane do utworów, dynamiczne zmiany kolorystyki oraz nastrojowe efekty. Mimo braku klasycznej pirotechniki koncert nic na tym nie stracił, a przeciwnie, wydaje się, że zyskał kolejny monumentalny i przestrzenny wymiar.

Reklama

Setlista to jedynie 13 utworów, co może powodować pewien niedosyt. Choć punktem centralnym były utwory z albumu „Aspiral” – np. „Cross the Divide”, „Eye of the Storm”, czy „Fight to Survive”, to nie zabrakło też przebojów, czyli „Cry for The Moon”, „Tides of Time” czy na deser „Beyond the Matrix”, który zresztą wzbudził nieprawdopodobny entuzjazm zgromadzonych fanów. Wspomnieć należy też o nastrojowym „Sirens – of Blood and Water”, w którym do Simone dołączyła Charlotte Wessels. Z kolei na „Fight to Survive” klawiszowiec Coen Janssen, najbardziej żywiołowy członek kapeli, zdecydował się na rajd po płycie wśród publiczności, nie przerywając grania na wygiętym w banan, przenośnym keyboardzie. Rajd spotkał się z entuzjazmem publiki, i ze zdecydowanie mniejszym – ochrony.

Epica w Warszawie dała duże, dopracowane i emocjonalne widowisko symfoniczno-metalowe, które bardziej przypominało spektakl niż zwykły koncert. To nie był minimalizm, a raczej pełnoprawna produkcja sceniczna na poziomie dużych hal europejskich. Koncert znakomicie przyjęty przez publiczność, długo pozostanie w pamięci, nie tylko jako koncert metalowy, ale także wydarzenie artystyczne.

Zdjęcia: Paweł Mielko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *