Doogie White chętnie gości w naszym kraju. Artysta tradycyjnie wraz z muzykami z Polish Chapter zagrali w Gwarku. Śmiech, śpiew i płacz wujka Doogie’ego.
Doogie White w wieku 66 lat na scenie wciąż tryska energią i charyzmą, jakby dopiero wkraczał w świat muzyki. Ten facet to urodzony MC. Taki wesoły wujek na przyjęciu, który jak w siebie deczko wleje, sypie anegdotami na lewo i prawo. Śmieszy, tumani, przestrasza. Potrafi też tak mocno się wzruszyć, że głos się łamie i łzy płyną. I w Gwarku popłynęły.
Doogie White wystąpił w Krakowie
Koncert miał się rozpocząć o 19:30. Wtedy z głośników popłynęły dźwięki „In The Air Tonight” Phila Collinsa. Ale muzycy z Polish Chapter jeszcze nie weszli na scenę. Tylko perkusista podłączał odsłuch i co jakiś czas wchodził na scenę przygotowując się do występu. Do klubu przyszło całkiem sporo osób mimo, iż po sąsiedzku odbywał się mecz na stadionie Wisły Kraków. Dopiero kwadrans przed 20-tą muzycy z Polish Chapter pojawili się na scenie i po chwili dołączył do nich Doogie White. Rozpoczęli od „Wolf Of The Moon” grupy Rainbow. Pomiędzy utworami muzycy z Polish Chapter raz tłumaczyli na język polski zapowiedzi Doogie White, raz raczyli publiczność różnymi zabawnymi opowieściami. Na repertuar koncertu złożył się cały materiał z wydanego 30 lat temu albumu „Stranger in Us All” grupy Rainbow. Resztę repertuaru dopełniły covery The Yardbirds („Still I’m Sad”), (Michael Schenker’s Temple of Rock („Vigilante Man”) i jedną kompozycję Bartosza Wójcika nagraną wspólnie z Doogie White („The Machine”). Właśnie przed tą kompozycję Bartosz Wójcik opowiedział krótką historię dotyczącą okoliczności nagrania. Poniżej prezentujemy galerię zdjęć:




























