Cryptopsy roznieśli Hype Park. Brutalny wieczór w Krakowie

Trzy zespoły spod znaku ciężkich brzmień. Najpierw Vulvodynia, potem Terror i główna gwiazda wieczoru – kanadyjskie Cryptopsy. To były trzy godziny ektremalnie brutalnych brzmień.

30 lipca krakowski Hype Park stał się miejscem prawdziwej uczty dla fanów ekstremalnego metalu. Kanadyjskie Cryptopsy zawitało do Polski w ramach trasy celebrującej 30-lecie kultowego albumu None So Vile, a towarzyszyły im Vulvodynia oraz hardcore’owy Terror. Już sam skład zapowiadał wieczór pełen bezkompromisowej energii – i dokładnie to publiczność otrzymała.

Vulvodynia rozpoczęli wieczór w Hype Parku

Imprezę otworzyła Vulvodynia, która od pierwszych minut postawiła na potężne uderzenie. Połączenie deathcore’u, slamu i brutalnych breakdownów skutecznie rozgrzało zgromadzonych pod sceną fanów. Mimo że był to dopiero początek wieczoru, pierwsze młyny i wall of death pojawiły się niemal natychmiast.

Terror zagrali jako drudzy

Następnie scenę przejął Terror, udowadniając, dlaczego od lat pozostaje jednym z najważniejszych zespołów współczesnego hardcore’u. Krótkie, intensywne utwory, charakterystyczna charyzma Scotta Vogela oraz nieustanny kontakt z publicznością sprawiły, że atmosfera w Hype Parku osiągnęła temperaturę wrzenia. Circle pity, stage diving i wspólnie wykrzykiwane refreny stworzyły klimat, który idealnie przygotował publiczność na występ gwiazdy wieczoru.

Reklama

Cryptopsy główną gwiazdą czwartkowego wieczoru

Kiedy na scenie pojawili się Cryptopsy, nie było już miejsca na oddech. Zespół od pierwszych dźwięków pokazał, że mimo trzech dekad działalności pozostaje w znakomitej formie. Set skoncentrowany wokół materiału z legendarnego None So Vile był pokazem technicznej perfekcji i niewiarygodnej intensywności. Flo Mounier po raz kolejny udowodnił, dlaczego uchodzi za jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii death metalu, a Matt McGachy z łatwością łączył charakterystyczny growl z doskonałym kontaktem z publicznością.

Brzmienie było selektywne mimo ekstremalnej intensywności muzyki, dzięki czemu skomplikowane riffy i zawrotne tempa wybrzmiewały z odpowiednią mocą. Publiczność nie zwalniała ani na moment – kolejne młyny, crowd surfing i nieustanny ruch pod sceną pokazały, że krakowscy fani byli spragnieni powrotu Kanadyjczyków.

Koncert Cryptopsy był czymś więcej niż sentymentalnym powrotem do klasycznego albumu. Był przypomnieniem, że zespół nadal znajduje się w ścisłej światowej czołówce technicznego death metalu i potrafi dostarczyć występ równie bezkompromisowy, jak przed laty.

Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy None So Vile zasługuje na status jednego z najważniejszych albumów ekstremalnego metalu, krakowski koncert rozwiał je definitywnie. Hype Park opuściło wielu zmęczonych, ale w pełni usatysfakcjonowanych fanów, którzy byli świadkami jednego z najmocniejszych metalowych wydarzeń tego lata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *