Biohazard roznieśli Warszawę. Hardcore’owa legenda zamieniła Progresję w pole bitwy

Biohazard po raz kolejny pokazali, dlaczego są jedną z najważniejszych nazw w historii hardcore’u. Warszawski koncert był pełen klasyków, ciężkich riffów i świetnej atmosfery pod sceną.

Biohazard w Warszawie 2026 – legenda hardcore’u wróciła w wielkim stylu

21 lipca 2026 roku warszawska Progresja stała się stolicą światowego hardcore’u. Na jednej scenie spotkały się zespoły, które od dekad wyznaczają standardy ciężkiego grania. Cro-Mags, Schizma, Sworn Enemy oraz Striking 13 doskonale rozgrzali publiczność, ale wszyscy wiedzieli, że kulminacja wieczoru dopiero nadejdzie. Gdy światła zgasły, a na scenie pojawili się Biohazard, sala eksplodowała energią.

Nowojorczycy po raz kolejny pokazali, dlaczego od ponad trzydziestu lat pozostają jedną z najważniejszych nazw w historii hardcore’u. Ich charakterystyczne połączenie hardcore punka, groove metalu i rapowych wpływów nadal brzmi świeżo, potężnie i przede wszystkim niezwykle autentycznie.

Koncert Biohazard w Progresji – energia od pierwszego do ostatniego utworu

Od pierwszych sekund „Urban Discipline” było jasne, że ten koncert będzie wyjątkowy. Publiczność ruszyła do mosh pitu natychmiast, a kolejne riffy tylko podkręcały atmosferę. Zespół nie zwalniał ani na chwilę, serwując jeden klasyk za drugim.

„Shades of Grey”, „Fuck the System” oraz „Wrong Side of the Tracks” zabrzmiały z ogromną mocą, pokazując, że materiał sprzed ponad trzech dekad wciąż ma siłę porwać kolejne pokolenia fanów. Każdy utwór spotykał się z entuzjastyczną reakcją publiczności, która śpiewała refreny i nieustannie napędzała koncertową atmosferę.

Biohazard od zawsze słynęli z wyjątkowego kontaktu z fanami i w Warszawie nie było inaczej. Muzycy nie potrzebowali wielu słów – wystarczyły ciężkie riffy, charakterystyczny groove i niepowtarzalna charyzma, by cała sala stała się jedną, wielką hardcore’ową rodziną.

Setlista pełna klasyków. „Punishment” wywołał prawdziwą eksplozję

Środkowa część koncertu przyniosła kolejne kultowe kompozycje – „Forsaken”, „Black and White and Red All Over”, „Eyes on Six”, „Five Blocks to the Subway” oraz „Fight to Be Free”.

Ogromnym zaskoczeniem i jednocześnie świetnym momentem wieczoru było wykonanie „We’re Only Gonna Die”, klasycznego utworu Bad Religion. Publiczność przyjęła go z ogromnym entuzjazmem, a wspólne śpiewanie refrenu tylko potwierdziło wyjątkową atmosferę panującą tego wieczoru.

Reklama

Finał należał do absolutnych hymnów Biohazard. „Punishment” wywołał prawdziwe szaleństwo pod sceną, a zamykające koncert „Hold My Own” było idealnym zwieńczeniem niemal półtoragodzinnej dawki bezkompromisowej energii.

Cro-Mags, Schizma, Sworn Enemy i Striking 13 stworzyli wymarzony skład wieczoru

Trudno wyobrazić sobie lepiej dobrane supporty. Striking 13 świetnie otworzyli koncert, Sworn Enemy dołożyli solidną porcję metalcore’owej agresji, a Schizma po raz kolejny udowodniła, dlaczego od lat należy do najważniejszych zespołów polskiej sceny hardcore.

Tuż przed Biohazard na scenie pojawili się legendarni Cro-Mags. Ich koncert był prawdziwą lekcją nowojorskiego hardcore’u i doskonałym wprowadzeniem przed występem gwiazdy wieczoru. Circle pity, stagediving i chóralnie śpiewane refreny tylko potwierdziły, że warszawska publiczność doskonale zna ten repertuar.

Biohazard pokazali, że legenda nie zna daty ważności

W świecie ciężkiej muzyki często mówi się o legendach, które żyją głównie wspomnieniami. Biohazard zdecydowanie do nich nie należą. W Warszawie udowodnili, że nadal są zespołem w znakomitej formie – brzmią ciężko, grają z ogromną pasją i potrafią błyskawicznie nawiązać kontakt z publicznością.

Koncert w Progresji był wszystkim tym, czego można oczekiwać od występu jednej z największych ikon hardcore’u. Potężne brzmienie, kapitalna atmosfera, świetna setlista i publiczność, która nie przestawała się bawić ani przez chwilę sprawiły, że był to jeden z najmocniejszych koncertów tego lata w Warszawie.

Jeżeli ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, czy Biohazard wciąż zasługują na status legendy, wystarczyło spędzić ten lipcowy wieczór w Progresji. Odpowiedź była słyszalna w każdym riffie, każdym okrzyku i każdym uderzeniu perkusji.

Setlista Biohazard – Warszawa, Progresja (21.07.2026)

Urban Discipline
Shades of Grey
Fuck the System
Wrong Side of the Tracks
Forsaken
Black and White and Red All Over
Eyes on Six
Five Blocks to the Subway
Fight to Be Free
We’re Only Gonna Die (Bad Religion cover)
Punishment
Hold My Own

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *