Berlin w objęciach nostalgii: Nestor i Ström w Metropolu [ZDJĘCIA]

19 października berliński klub Metropol stał się przystankiem na trasie In The Name Of Rock’n’Roll Tour, w ramach której szwedzki zespół Nestor przywraca do życia ducha złotej ery melodyjnego rocka!

Ström na rozgrzewkę

Wieczór otworzył support w postaci kolejnego szwedzkiego zespołu – Ström. Grupa powstała w 2019 roku w miejscowości Växjö i szybko wyrobiła sobie reputację jednego z najgorętszych zespołów rockowych tworzących piosenki w języku szwedzkim. Być może właśnie bariera językowa sprawiła, że publiczność początkowo zareagowała na przebojowych Szwedów dość powściągliwie – jednak ich bezpośredniość i energiczność w połączeniu z melodyjnością ich piosenek szybko przełamały wszelkie bariery.

Panowie umiejętnie budował atmosferę, stopniowo podkręcając tempo i zachęcając do wspólnego śpiewu – do tego stopnia, że pod koniec występu, mimo nieznajomości szwedzkiego, spora część publiki próbowała śpiewać wraz z nimi refreny kawałka „Tiden Sjunger“. Jako support wypadli wręcz wzorowo: nie przytłaczając swą obecnością widzów czekających na pojawienie się na scenie Nestora, ale konsekwentnie podkręcając temperaturę przed występem bardziej sławnych kolegów.

Nestor: energia, światła i nostalgia

Gdy zgasły światła, a intro wybrzmiało w sali, było jasne, że publiczność jest gotowa na główne danie wieczoru. Muzycy Nestora wkroczyli na scenę z charakterystyczną dla siebie pewnością i natychmiast przenieśli zgromadzonych w czasy stadionowych refrenów i rockowego przepychu. Ich twórczość – mocno osadzona w estetyce lat 80. – opiera się na chwytliwych melodiach i nostalgii, trafiając zarówno do starych wyjadaczy, jak i do młodszej publiczności. Tę międzypokoleniową fascynację było doskonale widać tego wieczoru w Metropolu – pod barierkami znaleźli się zarówno fani, którzy swoje pierwsze koncerty zaliczyli na długo zanim Nestor został powołany do życia (a przypomnę, że grupa powstała już w 1989 roku!), jak i tacy, którzy spokojnie mogliby być dziećmi członków tego zespołu.

Niezależnie od przebiegu i stażu (pod)scenicznego, fani, którzy ten niedzielny wieczór postanowili spędzić wraz z Nestorem w Metropolu, z całą pewnością mogli czuć się dopieszczeni – składająca się z szesnastu utworów setlista zawierała niemal wszystkie najważniejsze utwory formacji z Falköping, na czele z koncertowymi bangerami „We Come Alive”, „On The Run” i „1989”, a także, co oczywiste, najnowszym hitem „In The Name Of Rock’n’Roll”, od którego wzięła się nazwa trwającej trasy. Wprawdzie wobec drobnych problemów zdrowotnych lidera grupy Tobiasa Gustavssona, z zestawu wypadła wokalnie wyczerpująca ballada „Daughter” (ku mojemu żalowi, gdyż liczyłem na to, że wreszcie uda mi się usłyszeć ten piękny utwór na żywo…), jednak niezmordowany frontman do spółki z kolegami nadrobił to z nawiązką znakomitym wykonaniem przebojów „Caroline” i „Addicted To Your Love”.

Nestor i jego więź z fanami

Koncert w Metropolu był nie tylko muzycznym, ale i wizualnym spektaklem. Dynamiczne oświetlenie i efekty sceniczne podkreślały dramaturgię poszczególnych utworów, a zespół raz po raz wchodził w interakcje z publicznością. Muzycy Nestora, znani ze znakomitej relacji z fanami zarówno na scenie, jak i poza nią, nie grali „w obecności” fanów – lecz razem z nimi. Nic więc dziwnego, że będący kulminacją koncertu numer „Victorious” (na całe szczęście powrócił do setlisty po tym, jak został pominięty podczas wcześniejszego koncertu w Memmingen!) zamienił klub w rozśpiewane grono ludzi, którzy na moment stali się jedną, Nestorową rodziną.

Berliński koncert Nestora po raz kolejny potwierdził, że nostalgia, jeśli jest podana z autentycznością i energią, niesie ogromną siłę i potrafi wywołać olbrzymią falę wzruszeń. Szwedzki zespół dostarczył show, które spełniło oczekiwania fanów spragnionych klasycznego, stadionowego brzmienia, na chwilę zmieniając Berlin w stolicę melodyjnego rocka rodem z lat osiemdziesiątych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *