Atheist i Origin zagrali w Krakowie

Amerykańskie grupy Atheist i Origin zagrały dwa koncerty w Polsce. 4 września w Warszawie i dzień później w Krakowie.

Amerykański Atheist dość często odwiedza nasz kraj. W tym roku mimo iż występujące w Krakowskim Kwadracie zespoły oraz publiczność dały z siebie wszystko, niestety z liczebnością publiczności było gorzej. Prawdopodobnie za sprawą odbywającego się w tym samym czasie Summer Dying Loud, gdzie zapewne większość nieobecnych na tym koncercie przebywała.

Atheist wystąpił w Krakowie

Zanim Atheist na dobre zawładnęli sceną, z głośników popłynęło „In The Flesh” grupy Pink Floyd, które stanowiło niejako intro. Publiczność, a raczej ci, którzy zamiast jechać do Aleksandrowa Łódzkiego wybrali Atheist w Krakowie wyraźnie skandowali nazwę zespołu. Po chwili zespół pojawił się na scenie i rozpoczęli swój występ od utworu „No Truth„. Setlistę koncertu wypełniły utwory głównie z „Unquestionable Presence„. Można było usłyszeć na żywo niemal całe wydawnictwo.

Reklama

Origin zagrali przed Atheist

Chwilę przed 21-szą na scenie pojawili się muzycy grupy Origin. Wcześniej na próbie przed samym występem można było usłyszeć, że muzykom przeszkadza białe frontowe światło, które prawie w ogóle nie było używane podczas ich występu. Można było usłyszeć m.in. „Accident and Error„, „Cascading Failures, Diminishing Returns” czy też „The Aftermath„. Podczas występu tego zespołu na środku sali co chwila ktoś pogował robiąc tym samym sporo miejsca wśród widowni.

Death Rattle, Infested Angel i Gorgatron gośćmi specjalnymi koncertu Atheist + Origin

Zanim Origin, a potem Atheist weszli na scenę, publiczność rozgrzewali Infested Angel, Death Rattle i Gorgatron. Pierwsze dwa z wymienionych grały bardzo krótko, gdyż zaledwie około pół godziny. Infested Angel podczas swego krótkiego dość występu zagrali raptem sześć utworów, w tym jeden z repertuaru Black Sabbath. Występ Death Rattle został zapoczątkowanym odtworzeniem fragmentu „In The Air Tonight” z repertuaru Phila Collinsa. Tu akurat wokalista okazał się być bardzo ruchliwy na scenie. Momentami przybijał piątki osobom z pierwszego rzędu, a w pewnym momencie wykonał imponujący wyskok. W tym czasie przy merchu rozgrzewał się wokalista grupy Gorgatron robiąc pompki przed koncertem. I po takiej rozgrzewce okazał się być bardzo żywiołowy na scenie. Gorgatron zagrali siedem utworów, a ze sceny zeszli przy dźwiękach „Happy Trails” grupy Van Halen. Akurat podczas ich występu oświetleniowiec okazał się być dowcipny inaczej i rozświetlił scenę dopiero po trzecim utworze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *